Powiem, ci dlaczego twój biznes nie chwyta. 17 błędów, przez które nigdy nie zarobisz w internecie
Poprzedni post Następny post

Z racji boomu na, jak to się szumnie określa, biznesy online, pracę zdalną czy copywriting, spotykam na swojej drodze wielu ludzi, którzy chcieliby zarabiać w internecie. Ci co do mnie trafiają, na ogół chcą zostać copywriterami. Współczesna propaganda, liczne, wątpliwej jakości wzorce w sieci, tylko zachęcają do tego, by również „być na swoim”, pracować w domu, nic nie robić i patrzeć jak konto puchnie.

Nie, żebym uważała się za wzór bizneswoman, ale faktem jest, że jakieś tam pieniądze zarabiam, z których jakoś tam da się wyżyć, czyli poniekąd mogę na podstawie swojego doświadczenia udzielić kilku porad. A są osoby, które chcą zacząć jakiś biznesik, pozwalający na niepracowanie u kogoś, ale nie mogą. Coś im nie wychodzi. Samozatrudnienie, freelance, biznes online, startup – nazywajcie to jak chcecie. Niby przyczyn niepowodzeń może być wiele, zarówno wewnętrznych (w nas samych), jak i wewnętrznych (rynek). Ale większość z nas popełnia podstawowe, szkolne wręcz błędy. Żeby nie było, i mnie się zdarza. 😉 Wymienię moim zdaniem najważniejsze błędy, przez które regularna działalność, stali klienci, choć minimalne wynagrodzenie, wciąż pozostają w sferze marzeń.

 

Błąd 1. Nic nie robisz

Popełnia go jakieś 90% ludzi chcących zacząć jakąkolwiek działalność. Planują, marzą, kupują kursy, opłacają konsultantów biznesowych, czytają fora, artykuły. I na tym koniec. Wciąż odkładają, czekając nie wiem na co. Nie robią żadnego kroku dalej.

Nawet nie zliczę, ilu znajomym doradzałam, jak zacząć coś sprzedawać w internecie. Podpowiadałam, od czego zacząć, jak krok po kroku stworzyć coś od zera i to promować.  Mówiłam, co można zrobić niewielkim kosztem albo praktycznie za darmo. Rozdawałam wiedzę za darmo. Na darmo. Bo zrobili wielkie zero. Konsultowali się ze mną również początkujący copywriterzy, którym również doradzałam w wielu kwestiach. Również za darmo. I również na darmo, bo też nic nie zrobili z moją zbieraną przez wiele lat wiedzą. I wreszcie pomagałam też klientom, oprócz pisania tekstów, podpowiadałam jak ugryźć seo, jak stworzyć wizerunek marki. Ba, niektórym pomogłam założyć stronę, bloga, pokazałam przydatne narzędzia. Za pół darmo. I znów na darmo. Po kilku miesiącach sprawdzałam, co tam u nich słychać. Teksty były, a oni wciąż stali w punkcie zero. Po roku domeny były już nieaktywne, a po moich tekstach i mojej pracy słuch zaginął.

Błąd 2. Dalej nic nie robisz

No dobra, masz stronę, logo, teksty, ulotki, instagrama i fanpejdża z postem dodanym 5 miesięcy temu. Głowę pełną pomysłów, może nawet wynajęty lokal, szyld i wszystko, żeby przyjmować klientów. I dalej stoisz w miejscu. Czekasz, aż przyjdą klienci. A oni nie przyjdą, jeśli nie weźmiesz się do roboty. Pisałam kiedyś o takim podejściu „mam NIP, stronę, sklep, biuro i czekam na klientów.

Błąd 3. Nie masz komu sprzedawać

To zadziwiające, jak wielu ludzi nie wie, komu chce sprzedawać swoje produkty/usługi. Przykro mi, ale grupa docelowa „młodzi, bogaci mieszkańcy dużych miast” jest już dawno zajęta. Wysil się trochę i na początek postaw na jakiś konkret. Kiedy rynek jest nasycony, a konkurencja ogromna, stworzenie profilu idealnego odbiorcy, jest szczególnie ważne i daje podstawę, by przygotować choćby strategię komunikacji i wybrać kanały pozyskiwania klientów (a tych jest całkiem sporo).

Błąd 4. Sam/a nie wiesz, kim jesteś

Konkurencja jest zbyt duża, by określać siebie tylko grafikiem, komikiem, fotografem, copywriterem, marketingowcem. Znów się trochę wysil i na początek napisz pięć haseł, które najlepiej opisują ciebie, twoją działalność. To bardzo pomaga. Potem na ich podstawie stwórz szkielet swojego wizerunku. No wiesz, kim jesteś, dokąd zmierzasz, co robisz najlepiej ze wszystkich. Będziesz mieć bazę do stworzenia oferty, tekstów, strony, reklamy, grafik itp. Pomyśl o jednej wyjątkowej rzeczy, którą możesz dać swoim klientom, a której nie może dać twoja konkurencja. I trąb o tym na lewo i prawo. Musisz mieć swój styl, coś unikalnego, co zapadnie pamięć. To nie są żadne wymyślne strategie, ale proste sprawy, które każdy może ogarnąć.

 

Błąd 5. Za bardzo kombinujesz

No czasami można też przedobrzyć i stworzyć ko(s)miczny obraz swojego wizerunku. Klasyczny przykład: wszelkiej maści kołczowie. Śmiać mi się chce, kiedy czytam teksty firm dorabiających absurdalne ideologie do prozaicznych kwestii. Sprzedają majtki i skarpetki, a opisują to, jakby tym chcieli świat zbawiać. Trochę realizmu, człowieku. Ostatnio, na ulicy, moją uwagę przykuł wielki szyld z napisem:

FOTOGRAF

ZDJĘCIA NA MIEJSCU W 5 MINUT

Pomyślałam, o matko, jakie to proste i dosadne. Nie trzeba niczego dodawać, bo jedno zdanie mówi o firmie wszystko. Kiedyś oglądałam na jutubie wywiad z właścicielką firmy produkującej stroje kąpielowe. Jej biznes był rentowny już po kilku miesiącach od startu i dziennikarz zapytał, jak to zrobiła. Rozbroiła mnie swoją szczerością, bo odpowiedziała: „źródłem sukcesu jest to, że nasze produkty są drogie, materiał stosunkowo tani i w dodatku, by uszyć bikini nie potrzeba go wiele”. ;-D

Błąd 6. Robisz to źle

Gdzieś tam przeczytałeś/aś, że SEO jest ważne, to robisz to seo do znudzenia. Ktoś inny powiedział, że social media, to wklejasz te posty i wklejasz. Bez efektu. Nie pomyślisz, że jeśli coś nie przynosi efektów, to może trzeba to zmienić. Naprawdę nie trzeba robić fajerwerków. Wystarczy działać, testować, aż chwyci. A chwycić w końcu musi. Pamiętaj, że każda działalność jest trochę inna, a zatem inne są kanały docierania do klientów. Kolega pracuje w firmie, która obsługuje międzynarodowe koncerny, robią produkty na cały świat, mają wielomilionowe obroty. A jak zajrzałam na ich stronę www, to pomyślałam, ludzieee, ona ma chyba ze 20 lat. Powód jest prosty. Oni nie pozyskują klientów przez internet, na fejsbuku czy przez adwords. Nie ten poziom. Choć stronę jednak mogliby odświeżyć. 😉 Może twoi klienci też nie szukają cię przez Google. Sprawdzasz to chociaż?

 

Błąd 7. A ty wciąż nic nie robisz

Myślało się, że po roku działalności to już będzie tylu klientów, że hoho. A tu guzik. Bo nie robisz najważniejszego, czyli marketingu. Nie ważne jakiego, bo to bardzo indywidualna kwestia. Nikt o tobie nie wie, bo niby skąd. Nie masz pomysłu, jak docierać do klientów, nie masz strategii marketingowej. Myślisz, że w końcu ktoś cię zauważy, doceni. A tak nie będzie.

 

Błąd 8. Poddajesz się już na starcie

Tylu mądrych ludzi mówiło, że ich biznesy na poważnie zaskoczyły po 2,3,5 latach. Ile pomysłów nie wypaliło, ile pieniędzy stracili. A ty myślisz, że po pierwszym miesiącu, od tak, hop siup i zostaniesz rekinem biznesu. Dobre sobie. 😉

 

Błąd 9. Chwytasz wiele srok za ogon

Miałam kiedyś klientkę, która otwierała z 5 sklepów i 3 blogi naraz. Napisałam dla niej mnóstwo tekstów. Nie otworzyła żadnego.

 

Błąd 10. Kochasz to co robisz

Ha ha,  dobre sobie. I myślisz, że ta miłość sprawi, że twój biznes pokochają też inni. Myślisz, że robienie biznesu ze swojej pasji jest gwarantem sukcesu. Bo będziesz dawać z siebie wszystko. Nie żartuj sobie, człowieku. Chciałabym wierzyć, że ci wszyscy ludzie zarabiają na swoich pasjach. Kochają to co robią. Taaa. Takie myślenie to szybka droga do wypalenia i frustracji. Wielu copywriterów pisze na swoich stronach, że wybrali ten zawód, bo pisanie od zawsze było ich pasją. A potem patrzą na swoje kalendarze, a tam do napisania 10 tekstów o taśmach klejących, artykuły sponsorowane o superinnowacyjnej baterii łazienkowej, która niczym się nie różni od tych sprzedawanych w Castoramie. Miała być miłość, świetne projekty, kreatywność, fajni ludzie. A jest codzienność. Szara, zwykła.

Bo pasja, to na ogół przyjemności (choć oczywiście nie zawsze), a praca to… praca to też nieprzyjemności. To obowiązki, stres, problemy. Zawsze, obok tej pasji, musi być podejście biznesowe. Dlatego ja, swoją pracę oddzielam grubą kreską od czasu wolnego i życia osobistego. Nie traktuję copywritingu jak hobby, a jak zwykłą pracę. Zresztą, nie przesadzajmy już z tymi pasjami. Serio, można coś robić dobrze, zarabiać na tym, i wcale nie pałać do tego wielką miłością. Chcesz zrobić biznes na czymś co jest twoją pasją? Zrób to, ale tak na wszelki wypadek znajdź sobie nową pasję.

 

Błąd 11. Za bardzo idealizujesz

W zasadzie wszystko co związanie z zarabianiem w internecie. Pewnie dlatego, że swoją wiedzę opierasz na przekazach od jednostek kreujących fałszywy obraz rzeczywistości freelancerów. Snujesz nierealne wizje, zamiast skupiać się na konkretach. Wierzysz w jakieś bzdury typu czterogodzinny tydzień pracy. Nawet dobrze nie zaczęłaś/eś, a w myślach już wydajesz te zarobione grube tysiące. Zejdź na ziemię. Wybrzydzasz na klientów, a może lepsi ci się nie trafią. Wciąż planujesz, a nic nie realizujesz.

Błąd 12. Nie uczysz się

Prawda jest brutalna. Albo dokształcasz się we własnym zakresie, czytasz, testujesz, rozwijasz, albo płacisz komuś za to, że zrobił. Oczywiście nie ma na przykład sensu uczyć się wszystkiego o promocji, stronach, social mediach, jeśli działa się w czymś niezwiązanym z marketingiem. Lepiej skupić się na własnej działce. Ale przyznaj, że gdy na początku kasy na rozwój mało, to lepiej coś tam poczytać, stracić czas, ale przynajmniej iść do przodu. W jednoosobowej firmie można najważniejsze kwestie ogarnąć samemu. Poza tym, nawet szef dużej firmy, powinien mieć jakieś tam pojęcie o wszystkim, co dotyczy firmy (zarządzanie ludźmi, produkcja, sprzedaż, księgowość, marketing itp.). To nie oznacza, że musi się tym wszystkim zajmować osobiście.

 

Błąd 13. Uczysz się za dużo

Samorozwój jest fajny, ale bez przesady. Czytasz i czytasz, jeszcze jakiś kurs, jeszcze jakaś szkoła. Jeszcze wiesz za mało, by zacząć. W efekcie, nie zaczynasz nigdy. A przecież każdy zna wyświechtane powiedzenie, że to praktyka czyni mistrza. Dokształcaj się mądrze, ucz od lepszych i starszych stażem, ale też nie dawaj się naciągać na każdy pseudokurs. Bo nigdy nie ruszysz z miejsca.

 

Błąd 14. Nie chcesz zarabiać

Żyjesz ideałami, nie masz żyłki przedsiębiorcy. Nie zarządzasz pieniędzmi, nie inwestujesz, nie planujesz, nie myślisz o przyszłości. Nie zarabiasz.

 

Błąd 15. Chcesz po swojemu

Niby chcesz działać w internecie, a pierwsze co robisz to drukujesz ulotki, wizytówki i długopisy z logo. Myślisz, że świat się zatrzymał 15 lat temu. Kompletnie nie rozumiesz sieciowych trendów. Nie nadążasz. Nie martw się, choć od lat siedzę w internecie non stop, bywa, że też nie nadążam. Ale podstawy trzeba ogarnąć. Gdybym mogła, to bym wywaliła fejsbuka w kosmos. Świat na insta – bez komentarza. Chociaż z przyjemnością obserwuję kilka osób, na przykład cudowną i przezabawną Kasię Nosowską oraz, mówcie co chcecie, faceta z wielką fantazją. Jedyne co lubię to Insta Stories. Sama dodaję tam różne dziwne rzeczy. Możecie zajrzeć czasem, ale nie obiecujcie sobie za wiele 😉

Gdyby to ode mnie zależało, to nawet nie pisałabym dziś tego tekstu, tylko poszła spać (jest godzina 1.35). Ale ostatnio kilku klientów powiedziało mi, że „fajnie się mnie czyta”. Skoro tak, to znaczy, że muszę pisać. Bo tak zarabiam na życie. Wszystko co robisz, musi mieć jakieś realne odniesienie do rzeczywistości, w której żyjesz. Musisz być tam, gdzie są twoi klienci, a nie tam, gdzie wydaje ci się, że są.

 

Błąd 16. Działasz z doskoku 

To właśnie tak jak ja z pisaniem bloga. Nieregularnie, kiedy mam natchnienie. A prawda jest taka, że kiedy coś opublikuję, ruch i zasięgi zawsze rosną. Gdybym publikowała częściej i systematyczniej – ruch na stronie byłby jeszcze większy. Ty też nie pracuj z doskoku.

 

Błąd 17. Wierzysz we wszystko, co napisali w internecie 

Patrzysz, porównujesz i się frustrujesz. Bez sensu. Gdybym miała wierzyć niektórym blogerkom parentingowym, że rodzicielstwo wygląda tak jak to opisują, a wychowywanie dzieci jest tak proste jak to przedstawiają, to, o matko, chyba żyłabym w nieustannym poczuciu winy, że jestem złą matką. Miej trochę dystansu do tego, co widzisz w internecie. Porównaj ludzi, których spotykasz na co dzień, z tymi, których spotykasz w internecie. Na pozór tak różni, w rzeczywistości tacy sami.  Myślisz, że coś jest nie tak, bo twoje życie i praca są jakieś takie zwyczajne. Ale zdradzę ci coś – ich też. Po prostu skup się w końcu na swojej działalności, a nie cudzej.

 

No tak to by wyglądało z mojej strony. Wyszło aż 17 błędów, które być może nie pozwalają ci zacząć regularnie zarabiać w internecie. Ale i tak jestem na 90% pewna, że nie wychodzi ci dlatego, bo popełniasz błąd nr 1, czyli nic nie robisz. 

 

Na koniec, profilaktycznie dodam, że wszystko pisałam „z głowy”, przedstawiałam wyłącznie mój punkt widzenia, czyli  takiego szarego zwykłego freelancera. 😉 Możesz się z nim nie zgadzać albo dodać coś od siebie. To drugie nawet wskazane. 

Jestem freelancerką, przede wszystkim copywriterką, czyli specjalistką od tekstów sprzedażowych. I właśnie tym się zajmuję na co dzień. Dostarczam treści, dzięki którym marki, witryny, produkty stają się atrakcyjniejsze i bliższe człowiekowi. Na blogu zdradzam kulisy mojej pracy, doradzam, a także po kolei wymieniam + 100 różnych błędów i porażek, które popełniłam w ciągu 6 lat bycia freelancerką. Chcesz, żebym coś dla ciebie napisała? To wejdź w zakładkę kontakt.

Wróć na górę