copywriter pracuje zdalnie

Zaczęłam pracować jako copywriter będąc… w ciąży!

Od czasu do czasu tworzę sobie takie myślowe podsumowania zawodowo-osobiste. Co mi się udało osiągnąć, co mi nie wyszło, co straciłam, a co popsułam. Wiecie, zastanawiam się, czy mając na uwadze obecny komfort życia, powinnam: a) zmienić pracę, b) miejsce zamieszkania, c) wysłać dzieci do szkoły z internatem (przyjmują sześciolatki?), d) zmienić męża. 😉

I tak sobie dziś pomyślałam, że w przeszłości zdarzało mi się postępować trochę na opak. Nie szłam śladami utartych szlaków głoszących „powinnaś to i tamto, bo tak się dziś żyje”. 

I tak, kiedy miałam 23 lata większość moich rówieśników studiowało i szalało w nocnych klubach. A ja w wieku 23 lat, nie dość, że studiowałam, to jeszcze pracowałam i byłam w ciąży! Przyznajcie, że na obecne standardy to trochę niecodzienne. I nie twierdzę, że to było planowane, z rozsądku, ale jak to się mówi „tak jakoś wyszło”. 🙂 Dziś myślę, że wyszło bardzo dobrze! 

2 lata później, mając 25 lat: znów byłam w ciąży (tym razem zaplanowanej), zapisałam się na kolejne studia i zaczęłam pracować. Szukałam, szukałam i wymyśliłam sobie, że istnieje taki zawód jak copywriter, który może pracować zdalnie. 

Copywriter praca zdalna – jak to u mnie było?

Czy moim marzeniem było tworzenie content marketingu, tekstów na strony www, pisanie notek na blogi na zamówienie? Nie. Sęk w tym, że do chwili, gdy zaczęłam tworzyć pierwsze teksty nie wiedziałam nawet, że to lubię (różnie to bywało), że potrafię (nie od razu) i że można na tym zarobić (podobno). Początkowo zaczęłam pisać proste teksty SEO, czyli tzw. precle i zapleczówki. Jak dziś pamiętam dzień, w którym dostałam przelew o wartości 20 zł za napisanie 20 tekstów o drzwiach przesuwnych.

Pisałam je łącznie 3 dni (tak bardzo się starałam), a zarobione pieniądze przeznaczyłam na zabawkę dla dziecka. 

Oczywiście wszyscy mówili mi: „przestań, po co się tak męczysz?”, „jak możesz spędzać całe noce na pisaniu jakichś tekstów i zarobić 300 zł?!”. Tata poinformował mnie, że szkoda prądu. Mąż, że wciąż zajmuję mu komputer. A mama, ze smutną minką, że da mi już te parę groszy, bym tylko w końcu się wyspała. W końcu w sytuacji, gdy niemowlę i trzylatek są non stop na barkach mamy, sen jest zbawieniem, nawet gdy nie ma się pracy. Tak było. Choć dziś się do tego nie przyznają. 

A ja robiłam swoje. Pisałam te setki tekstów zapleczowych, choć przyjemność z tego była wątpliwa, a zarobek kiepski. Dlaczego? Z różnych powodów. 

Przede wszystkim, uznałam, że na tamten czas i tak nie miałam żadnego lepszego płatnego zajęcia (byłam na urlopie wychowawczym), a i te „3 stówy” na ulicy nie leżały.

Po drugie, pomyślałam, że jednak szaleństwem jest dziś przez 6 lat obarczać tylko jedną osobę kosztami związanymi utrzymaniem dwójki dzieci, mieszkania , spłatą kredytu mieszkaniowego. A tak jednak zawsze mogłam się dołożyć do butów na zimę. 🙂

Po trzecie, dzieci swoje kocham bardziej od siebie, ale bycie tylko mamą jakoś jednak mi nie wystarczało. 

copywriter praca zdalna

 

Copywriter z przypadku?

Macie rację, jeśli myślicie, że zostałam copywriterem z przypadku. Tak właśnie było. Przypadkowo, nieplanowanie, tak jakoś wyszło. Ale myślę, że wyszło ciekawie. Dlaczego tak myślę?  Jeżeli kogoś nie przekonuje to, że pracuję w domu, w dowolnych dla siebie godzinach i w sumie jestem dla siebie szefem, to może napiszę o moich zarobkach.

Pasja pasją, ale… Zarobki to jednak jakiś tam wyznacznik sukcesu. Nie ukrywam, że gdybym nie była dziś w stanie utrzymać się z pisania tekstów reklamowych, to bym poszukała innego zajęcia. Dziś już nie mogę się wymówić „urlopem wychowawczym”. Także tak, można zarobić na copywritingu, ale nie od razu. Potrzeba na to czasu, pracy i wytrwałości. 

W 2012 roku średnia moich miesięcznych zarobków wynosiła aż 250 zł. 

W 2013 roku moja pensja podskoczyła, do jakichś 500 zł.

W 2014 roku znów miałam podwyżkę, moje przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło około 900 zł. Zaznaczam, że wtedy wciąż byłam na urlopie wychowawczym i na pełny etat opiekowałam się dzieckiem, już dwulatkiem. 

w 2015 roku moje zarobki podskoczyły w górę, dobrnęłam do najniższej krajowe. Jupi! W 2016 moja pensja była już bardzo przyzwoita. Wtedy też zaczęłam rezygnować ze słabo płatnych zleceń, mój syn poszedł do przedszkola, a ja zaczęłam pracę copywriterki na pełny etat. Przestałam też szukać zleceń na portalach typu Oferia, a coraz częściej klienci sami zaczęli mnie znajdować. Moja mama zaczęła z dumą mówić, że jestem copywriterem i nie muszę chodzić do pracy, a mąż z tej radości kupił mi nowy laptop na urodziny.  „Bez średniej krajowej nie odchodź od komputera!” 🙂

 

Dlaczego o tym piszę?

A tak głośno się zastanawiam, czy opłaciło mi się te 4 lata nie szukać zajęcia i pracować w domu? Bo jednak roboty było co niemiara.  

Odeślę do tego tekstu każdego, kto znów mnie się zapyta: czy nie nudzę się siedzieć w domu? A ty nie pracujesz, tak? Ale masz męża, widocznie dobrze zarabia, bo ty nic nie musisz robić…

Chciałabym, by przeczytał to każdy, kto zastanawia się na tym, by zostać freelancerem, niekoniecznie copywriterem. W szczególności kobiety, którym jednak jest ciężej na rynku pracy, zwłaszcza po urodzeniu dziecka. Mówię wam, że nie trzeba wybierać pomiędzy opieką nad bezradnym maluchem a rozwojem zawodowym. Można mieć i to, i to. 🙂 Choć łatwe to nie bęzie, o czym piszę tu>> Praca na urlopie wychowawczym

Także zaczęłam pracować jako copywriter zdalnie z przypadku, będąc w ciąży. Po 4 latach uznaję, że osiągnęłam ten swój mały sukces, który wyznaczam choćby tym, że nie mam potrzeby szukania pracy na etat, gdyż moje zarobki są przyzwoite. Nie myślcie sobie, że to od razy cztery średnie krajowe. Po prostu przyzwoite. 

 

Dlaczego mi się udało pracować zdalnie jako copywriter? (i na tym zarabiać)

  1. Potrafiłam przez dłuższy okres godzić się na małe zarobki, z myślą „lepsze to niż nic”.
  2. Nie miałam nic do stracenia. I tak nie pracowałam. To ważne, bo jednak nie każdy może sobie tak po prostu rzucić pracę, by zostać freelancerem. Ja miałam to szczęście, że znalazłam się we właściwym miejscu i czasie. 
  3. Byłam wytrwała, po prostu wytrwała. 
  4. Ciężko pracowałam. Naprawdę ciężko, głównie po nocach, nieraz do 3-4 nad ranem. 
  5. Jednak jakiś tam dryg i zamiłowanie do pisania miałam. 🙂
  6. Dużo, ale to bardzo dużo czytałam i się uczyłam. Copywritingu rzecz jasna!

 

Lubię to: