jak pracować zdalnie

6 ważnych umiejętności, których nauczyłam się w ciągu 4 lat pracy zdalnej

Najważniejsze, wciąż powtarzające się pytanie, które zadajecie mi wiadomościach prywatnych?

 

Co zrobić, by pracować zdalnie i się z tego utrzymywać? 

 

Większość osób myśli, że praca zdalna możliwa jest tylko wtedy, gdy ma się doświadczenie, portfolio, znaną markę osobistą.  I myśli ŹLE. To oczywiście pomaga, ale nie jest wyznacznikiem sukcesu i możliwości zarabiania. Naprawdę da radę zacząć od zera, i pomalutku rozwijać się, realizować nowe cele, a z czasem coraz lepiej zarabiać. 

Trzeba jednak umieć się poruszać w sieci i automatyzować swój marketing. Zamiast wciąż bezskutecznie ogłaszać się na stronach dla freelancerów, stworzyć własną stronę/profile w social media i przyciągać do nich klientów. 

Dziś omówię bardzo ważne zadania, które muszą wykonać freelancerzy chcący zarabiać sensowne pieniądze. Istnieje 6 podstawowych umiejętności, których zdobycie pozwoli wam za darmo rozkręcić działalność freelancera.

Wpis jak zwykle będzie długi i nudny. 

Praca zdalna jest dosyć specyficzną formą działalności zawodowej. Wszystko zależy tylko od ciebie. Co jest i wadą, i zaletą. Nie mniej dziś nie wyobrażam sobie innego życia. Wybrałam drogę freelancera i póki co tak pozostanie. Pracując zdalnie, jako freelancer, na własny rachunek, trzeba ogarniać praktycznie wszystko. Finanse, marketing, PR, negocjacje biznesowe. No wszystko. I czasem to wszystko zajmuje więcej czasu niż sama praca zarobkowa, choć się z nią wiąże. 

Należę do osób, które niezwykle krytycznie odnoszą się do własnej osoby. Chyba nie mogłabym zostać internetową celebrytką brylującą w social media. ;-)Dlatego też z takim trudem przychodzi mi pisanie bloga. Zawsze wydaje mi się, że nie ma sensu pisać o tym czy o tamtym, bo przecież to wszystko jest takie proste i oczywiste. 

I wtedy zapala mi się w głowie czerwona lampka. Cofam się o kilka lat.

No nie, to wszystko jednak nie jest takie oczywiste, bo przecież jeszcze 2, 3, 4 lata temu o tym nie wiedziałam. Ba, 5 lat temu nie miałam nawet pojęcia, że istnieje taki zawód jak copywriter. W życiu nie przypuszczałam, że ktoś oprócz dziennikarza, pisarza, przedstawiciela handlowego i akwizytora, może mieć nienormowany czas pracy.  Praca zdalna była dla mnie czymś nie do pomyślenia. 

I założyłam, że jeśli ja nie wiedziałam o wielu sprawach związanych z pracą zdalną, marketingiem online i ogólnie biznesem w sieci, to znajdzie się jeszcze kilka osób, dla których również jest to czarna magia. 🙂 I faktycznie. Gdy zaczęłam trochę więcej pisać na blogu o freelancingu, docierały do mnie osoby, które były tym tematem zainteresowane. 

 

Praca zdalna – od czego trzeba zacząć, by zostać freelancerem?

 

Od nauki. Od przyswojenia wiedzy dotyczącej e-biznesu i najważniejszych narzędzi niezbędnych do realizacji e-marketingu. Można wszystkiego uczyć się na własną rękę. Tak jak ja. Wtedy wprawdzie ten rozwój przebiega znacznie wolniej, ale po drodze przyswaja się więcej praktycznych umiejętności. 

Z uwagi na to, że zaczynając nie miałam żadnych środków na rozwój działalności, oszczędzałam na wszystkim i wszystko sama robiłam. Ale dzięki temu dziś jestem prawie samowystarczalna. 🙂

Dziś w sieci znajdziemy sporo kursów ułatwiających opanowanie takich umiejętności jak obsługa Word Press, SEO czy reklamy na Facebooku. Jeśli tylko mamy pieniądze, to pewnie! To znacznie przyśpiesza rozwój niż wtedy, gdy trzeba się uczyć wszystkiego samemu. Ja zawsze wszystko robię na opak, dlatego nie trzeba brać ze mnie przykładu. 😉

 

Czego nauczyłam się w ciągu tych kilku lat Free Lansu?

 

Obsługa Word Pressu

Oczywiście tu nie chodzi tylko o sam kokpit WP, ale również ogólną zasadę działania systemu, konfigurację szablonów, wtyczek itp. Personalizowanie witryny i optymalizacji pod SEO. To wcale nie jest taka pospolita umiejętność, ponieważ wiem, że wielu blogerów, czy osób prowadzących jednoosobowe działalności, nie obsługuje swoich stron, a zleca te prace webmasterom. Zrobienie własnej strony to pierwszy i najważniejszy krok do automatyzacji marketingu. Można bez niej żyć? Można, ale po co sobie utrudniać? Klientom o wiele łatwiej zaufać freelancerom, którzy mają swoje wizytówki w sieci, na których czarno na białym widać, z kim mają do czynienia. 

Jak opanujecie Word Pressa, będziecie mogli sami tworzyć i administrować swoje strony. Nie będziecie zdani na pomoc innych osób. I nie będzie to was kosztowało ani grosza. 

 

Marketing online

Marketing online to wszelkie działania, które zmierzają do realizacji określonego celu. Chcąc rozwijać swoją działalność, musiałam dowiedzieć się jak i z czym to się je. Marketing to nie tylko reklama. To cała strategia: polityka cenowa, obsługa klienta, sposób kreowania wartości usług, dbałość o swój wizerunek. Trzeba wiedzieć komu, co i w jaki sposób chce się sprzedawać. E-marketing jest w całości podporządkowany satysfakcji byłym, obecnym i przyszłym klientom. Niestety, freelancer musi sam to ogarnąć. 

 

 Żeby zacząć skutecznie samemu promować swoje usługi, trzeba opanować e-marketing, choć w stopniu podstawowym. 

 

Content marketing

Współpracowałam przy tworzeniu tekstów potrzebnych do realizacji różnych strategii content marketingowych – SEO i SEM, e-mail marketingu, PR, a nawet bardziej tradycyjnych działań (jak na przykład artykuły sponsorowane w prasie) i wielu innych. Warto wykorzystać content marketing nie tylko dla realizacji celów klientów, ale i własnych. Stawiając na content marketing budujesz wizerunek specjalisty, któremu można zaufać. Dodam tylko, że sama produkcja, nawet najlepszych treści na potrzeby content marketingu to za mało. Pierwszoplanową rolę odgrywa strategia dystrybucji tych treści. Mamy bloga z wartościowymi tekstami. To teraz trzeba zrobić wszystko, by ktoś się o tym dowiedział, by blog stał się widoczny w sieci. 

 

Każdy freelancer, bez względu na to, co robi, powinien opanować najważniejsze zasady content marketingu. 

 

 

Pisanie tekstów SEO

 

To dzięki tej umiejętności moi klienci trafiają na moją stronę prosto z wyszukiwarki. Wiem, jak dobrać słowa klucze, gdzie je umieścić w tekście, by były widoczne dla Google. Wiem, jaki dać destription i jak poprawnie nazwać zdjęcia. Wiem, co zrobić, by Google lubiło moją stronę. Jednak wiem też, że same działania SEO na stronie to tylko początek, by znaleźć się wysoko w rankingu wyszukiwarki na komercyjne i konkurencyjne frazy. Już samo pozycjonowanie, takie zawodowe, jest mi dalsze niż bliższe. Wiem, że są linki, katalogi, indeksery i inne cuda. Ale nie zagłębiam się w tę działkę, ponieważ wolę skupić się na swojej. 

Dlaczego SEO jest tak ważne? Ponieważ wtedy na moją stronę trafiają klienci, którzy poszukują copywritera. Stargetowanie reklamy na osoby zainteresowane usługą copywritingu jest niezmiernie trudne. Bo jaki jest profil klienta, który chce zamówić teksty? Ani ja, ani nawet boski Facebook tego nie wie. Moimi zleceniodawcami są ludzie z przeróżnych branż, o dowolnych zainteresowaniach. Budowlaniec, agent ubezpieczeniowy, deweloper, handlowiec, marketingowiec. Każdy z nich może zostać moim klientem. A ja, niestety, nie mam budżetu na reklamy Coca Coli.

Przy małym budżecie, SEO jest najskuteczniejsze. I wam również radzę na początek postawić na pozycjonowanie strony. 

 

Google Analytics

Swoją stronę połączyłam z Google Anlytics już wieku temu. Ale nie przywiązywałam uwagi do statystyk. Po jakimś czasie zaczęłam się im trochę przyglądać, jednak za każdym razem smuciłam się okropnie. 3 wizyty w poniedziałek, 4 wizyty we wtorek. Opłacanie domeny i hostingu straciło sens. Potem mnie olśniło. Halo, a w ogóle to kto i dlaczego ma do mnie zaglądać, jeśli nie robię na tym kierunku absolutnie nic?! I wtedy zaczęłam prowadzić blog. Który był denny. Potem zaczęłam eksperymentować z wtyczkami i rozwaliłam całą stronę. I dobrze. Blog był skalkulowany tylko pod SEO i nie miałam do niego serca.

Za trzecim (bo drugie to też niewypał) podejściem, zarówno do bloga, jak i Google Analitycs przyłożyłam się bardziej. Początkowo wizyt na stronie wciąż było mało. Jednak nie robiłam za wiele, by to zmienić. 

I uwierzycie w to, że moja strona była nieprawidłowo połączona z Analyticsem? Dane od Google były złe, bardzo zaniżone. Ośliniło mnie z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że jednego dnia mój post dostał więcej lajków niż teoretycznie było wizyt na stronie. Ja wiem, że te wyniki z Google nie są superdokładne, no ale coś mi zaczęło nie grać. Drugim powodem oślinienia była moja wtyczka WP śledząca ruch na stronie. Wyniki były diametralnie różne od tych, które pokazywało Google. Gdy wszystko zrobiłam tak jak trzeba, okazało się, że na moją stronę zagląda całkiem sporo osób. 

No i wtedy bliżej przyjrzałam się Analyticsowi. Dowiedziałam się, że jest coś takiego jak Search Console, kod śledzenia, mapa strony i inne bajery, z których warto korzystać, by precyzyjnej śledzić ruch,mieć kontrolę nad SEO i ogólnie nad całą witryną. 

Śledząc statystyki, utwierdzam się w przekonaniu, czy z wyszukiwarki na moją stronę zaglądają osoby naprawdę zainteresowane tym, co oferuję, czy może bardziej są to zabłąkane owieczki. Bardzo ważnymi wskaźnikami są dla mnie: współczynnik odrzuceń, źródła wejść, czas spędzony na stronie oraz wahania tych wyników. Wiem, które posty cieszą się największą popularnością, a to jest bardzo ważna informacja. 

Tak naprawdę to nie zależy mi na dobrych statystykach pod względem ilościowym. Stawiam głównie na jakość odwiedzin, że tak to ujmę. Swojej działalności nie opieram na blogowaniu i sprzedaży reklam.

Moje założenie jest takie, by docierać do dwóch grup odbiorców:

  • klientów, którzy będą u mnie zamawiać teksty. Bo to dzięki nim zarabiam na życie 🙂
  • osób zainteresowanych pracą zdalną, w szczególności pracą copywritera freelancera. Bo to głównie dla nich tworzę swój blog. 

Od strony biznesowej zależy mi głównie na wysokich pozycjach na frazy, na które wchodzą moi klienci. Google mnie polubiło i dobrze rozpoznało profil mojej działalności. Od strony mniej zawodowej, a bardziej osobistej, zależy mi na odwiedzinach osób zainteresowanych freelancingiem, pracą zdalną, copywritingiem i działalnością w sieci. Chcę się dzielić swoim, już dość bogatym doświadczeniem. I widzę, że są osoby tym zainteresowane. A to motywuje. 

Trzeba analizować statystyki na stronie, by wiedzieć, czy podejmuje się dobre kroki. 

Pisanie bloga

 Wszelkie udane i nieudane próby prowadzenia bloga, były podejmowane z myślą o docieraniu do klientów. Ale wiecie co, pisząc suche teksty typu : „jak napisać ofertę handlową” albo „10 megahpierfantastycznych nagłówków” albo tym bardziej „10 przydatnych narzędzi w biznesie online” to nie moja bajka. Nie dlatego, że nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia. Po prostu mam wrażenie, że tego typu treści były już tyle razy wałkowane w sieci, że czułabym się jak plagiatorka. Nie twierdzę, że jakieś porady dotyczące copywritingu i e-marketingu nie będą się pojawiać na blogu. Ale na moich zasadach. 

Kilka miesięcy temu dostałam pierwszą wiadomość na skrzynkę nie od klienta, a czytelniczki, która chciałaby zostać freelancerem. Tych wiadomości dostaję coraz więcej. Na przykład ostatnio pewna pani zapytała mnie, jak ma wycenić napisanie książki dla dzieci. Niestety, ale na „rynku” literatury, to ja się nie znam.  Tak niewiele trzeba było, by zmotywować mnie do pracy i zachęcić do dzielenia się swoją wiedzą. Wystarczyła świadomość, że moje teksty nie trafiają w otchłań internetu.

 

Blog to świetne miejsce, by dzielić się swoimi przemyśleniami i wiedzą. By budować wizerunek specjalisty. 

Dzięki tym 6 umiejętnościom, nie tracę dziś dużo czasu na zdobywanie klientów. Mam ich więcej niż potrzebuję. 

 

Podsumowując, co trzeba zrobić, by ruszyć z kopyta i zacząć efektywnie pracować zdalnie?

 

  1. Założyć stronę i ogarnąć WordPressa. O tym pisałam tu>> Jak prawie za darmo założyć własną stronę z portfolio?
  2. Zapoznać się z SEO. O tym, jak pisać teksty pozycjonujące stronę, pisałam tu>>Jak za darmo pozycjonować stronę? Tekstami na blogu!
  3. Zaprzyjaźnić się Google Analitycs. O tym jeszcze nie pisałam, jednak w sieci jest pełno źródeł, z których można skorzystać. 
  4. Poznać zasady content marketingu. Sedno biznesu online, nawet gdy nie pracuje się jako copywriter. Tworzyć treści jak magnes przyciągające klientów. 
  5. Zapoznać się z narzędziami wspomagającymi marketing online. Tu w zasadzie mieści się wszystko: polityka cenowa, kreowanie wizerunku, komunikacja z klientami, SEO, blog, fora dyskusyjne, social media, płatne reklamy, wywiady gościnne i wiele, wiele innych.
  6. Zacząć pisać bloga. Blog buduje wizerunek specjalisty i wspomaga SEO. 

Ktoś powie, że to wszystko można zlecić specjalistom. I jest w tym wiele prawdy, bo wtedy zaoszczędzi się sporo czasu. Ale nie pieniędzy. Można zlecieć wykonanie strony, pozycjonowanie, marketing w social media. Ale przecież ja swój monolog kieruje głównie do osób, które nie mają zaplecza kadrowego w postaci specjalistów na każde zawołanie. 

A gdy już opanujecie te podstawy, wykonywanie tych zadań nie będzie wam zabierać wiele czasu. Jeden rzut na Analitycs i sprawa jest jasna. 10 minut i macie zainstalowaną i skonfigurowaną nową wtyczkę z pop-upami na stronie. 

 

Co jeszcze przede mną?

 

Nie mam w zwyczaju ciągnąć wszystkie sroki za ogony. Wolę wyznaczać sobie cele i je stopniowo realizować. Mój cel polegający na tym, by klienci odszukiwali moją stronę w sieci, został zrealizowany. Problem polega na tym, że osoby docierające do mnie przez Google, są przypadkowymi gośćmi. Jeśli mowa o klientach, to jest w porządku. 

Ale w ten sposób nie buduje się tak zwanej marki osobistej. Nie buduje się relacji z czytelnikami. Do tego potrzebne są inne narzędzia. Na przykład social media i e-mail marketing. Bardzo ważne jest to, że nie można skupiać się tylko na jednym medium, tylko dywersyfikować źródła odwiedzin na stronie. Ponieważ, gdy straci się jeden kanał (np. pozycje w Google), to pozostają jeszcze inne. Najlepiej, gdy odbiorcy przychodzą na stronę z różnych miejsc. Analizując statystyki doskonale widzę swoje „braki”.  

 

Na chwilę obecną ruch na mojej stronie pochodzi w:

60% z wyszukiwarki (tzw. organic search)

23% z wejść bezpośrednich 

10% z przekierowań z innych stron, for itp. 

4,7% z social media (tylko!)

 

Póki co, jak widać, social media to moja pięta achillesowa. Nie znajdziecie na tym blogu postów w stylu: „Jak pisać angażujące posty na Facebooku?”. Oczywiście to tylko moja wina, ponieważ zaniedbałam wszystkie profile w sm. Począwszy od tych biznesowych (Linkedin), skończywszy na tych powszechniejszych (Facebook, Instagram, Snapchat). Nie robiłam nic, by przyciągnąć na nie odbiorców. Skupiłam się na SEO, bo według mnie było to najefektywniejsze. 

 

Czy social media są ważne w biznesie?

 

Tak, nawet bardzo, ale wiele zależy od naszych celów biznesowych i branży, w której się działa. Nie każda firma znajdzie swoich klientów na Facebooku. Dla mnie social media to klasyczna gonitwa o uwagę, na której mi nie zależy, bo to nie leży w mojej naturze. Wiem, dziwna jestem, pisać dziś takie rzeczy. Z drugiej strony nie mogę myśleć tylko o swojej wygodzie, bo jest jeszcze moja praca. Są pewne trendy w biznesie online. Albo im się poddajesz, albo zostajesz outsiderem. 

Moja działalność ma się dobrze i bez social mediów, ponieważ mam duży ruch z Google i grono stałych klientów. Zanim jednak to się stało, musiałam opanować 6 umiejętności, którym poświęciłam ten wpis. 😉 

Zostawiam was zatem z przemyśleniami. Co możecie zrobić, by zautomatyzować proces docierania do klientów? Czego warto się nauczyć, by pracować zdalnie i się z tego utrzymywać. A nie przesiadywać na portalach z ogłoszeniami dla freelancerów. 

 

 

Lubię to:
  • Caroline

    ja na zdalkach nei zarabiałam za wiele. oka copywriting nie jest mega opłacalny ale zawsze rozwija zdolności, więc można uznać, że to pewna nagroda i zapłata. ale ja jednak wolę mieć za co się utrzymać dlatego pracując na zdalkach w domu po cichutku sobie gram pod lotka na 100udzialow.pl i jakby nie patrzec dokladajac sie do czyis kuponow mam wieksze szanse na wygrana i to się sprawdza!