Jak rozpoznać lewego klienta?

Lewy klient, to taki, który nie płaci za pracę, szuka oszczędności na freelancerze albo jest zwykłym krętaczem. Po prostu. Jak rozpoznać nieuczciwego klienta, który będzie miał opory przed płaceniem lub będzie nas chciał oszukać? Nie jest to łatwe, bo niektórzy się dobrze kamuflują. 

 

 5 znaków ostrzegawczych dla freelancera

Dialogi są fikcyjne, wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest (nie)przypadkowe. 

 

#1

(na próbę)

— Chciałbym zlecić napisanie tekstów, ale zanim to zrobię, proszę o napisanie 3 próbnych tekstów. Jak się spodobają, to nie tylko nawiążemy współpracę, ale i za nie ZAPŁACĘ. 

Tłumaczenie:

— Nie wiem, po co to piszę i tak nawet nie spojrzę na te teksty, a tak w zasadzie, to wiedz, że nigdy się już nie odezwę. 

Moja odpowiedź:

— Tak, z chęcią napisze teksty próbne, ale PŁATNE. Po to copywriter publikuje na swojej stronie portfolio, byś drogi kliencie, mógł wiedzieć, z kim zaczynasz współpracę i czego się spodziewać. 

 

#2

(na frajera)

— Cześć, szukamy copywritera do przeredagowywania tekstów na strony internetowe. Będziemy ci zlecać pisanie nawet kilkuset tekstów miesięcznie. Płatne 3zł/sztuka. W załączniku pierwsze 10 tekstów na próbę. Jak się sprawdzisz, nawiążemy współpracę. 

Tłumaczenie 1:

— Cześć, szukamy jelenia, który napisze nam 10 dobrych zapleczówek. Jeżeli zgodzisz się na taką harówę, będziemy ci podsyłać kilkaset tematów miesięcznie. Płatne 3zł/sztuka, więc zarobisz, oj zarobisz. 

Tłumaczenie 2:

— Cześć, jestem copywriterem, który szuka jelenia-podwykonawcy. Klient płaci mi 6zł za tekst, ja tobie zapłacę 3 zł za tekst. Obrotny jestem, co?

Moja odpowiedź:

Nie, dziękuję. 

 

#3

(na mamienie)

— Dzień dobry, jesteśmy WIELKĄ firmą, gigantem, współpracujemy z Sony, Siemens, T-Mobile. Potrzebujemy tekstów na stronę internetową, tak naprawdę nie wiemy jakich, ważne, by były pisane językiem korzyści. Proszę pisać, brief doślę później. Pozdrawiam PREZES. 

Tłumaczenie:

— Gdzieś tam wyczytałem, że teksty na stronie zwiększą sprzedaż. Tak naprawdę, to nie wiem, o co chodzi. Nie mam wiele kasy, ale teksty muszą być dobre. Nie prześlę ci wskazówek, wytycznych, briefu, bo niby po co? Zresztą nieważne, jakie te teksty będą, i tak ci nie zapłacę, bo będę miał ZUS i pracowników do opłacenia. A potem sam coś wymyślę na stronę, w końcu to ja jestem ekspertem i wiem, czego potrzebują moi klienci. I co z tego, że będzie to kiepskie? I tak ci nie zapłacę, bo… twoje teksty będą beznadziejne. Jak mi udowodnisz, że tak nie będzie? I znajdę literówkę, o! Dobry pretekst do niepłacenia. Nie będę chciał poprawek, bo pamiętaj, że nie mam kasy, a jak mi poprawisz teksty, może będziesz się jej domagać.  

Moja odpowiedź:

— Jak się nie ma pieniędzy i czasu, by porozmawiać z copywriterem, to proszę mu nie zawracać głowy. Tekst wykonany zgodnie z umową, w każdej chwili mogę nanieść poprawki, zmienić, tak byś był zadowolony. A, nie czekaj, ty nie chcesz płacić, bo jesteś zwykłym krętaczem i z takimi osobami najlepiej rozmawia się w sądzie. 

 

#4

(na ZUS i wakacje)

-Nie musimy podpisywać umowy. 

Tłumaczenie:

— Nie podpiszę umowy, bo mój biznes ledwo zipie i nie chcę dodatkowych kosztów. Jak przyjdzie do zapłaty, powiem, ci, że za tydzień będę musiał opłacić ZUS. Dodam jeszcze, że moi klienci wyjechali na wakacje. Sprawdzę, czy jesteś głupia. 

Moja odpowiedź:

— Owszem poczekam jeszcze na zapłatę, nie ma sprawy. Jeszcze poczekam. Jeszcze trochę poczekam. A jak to będzie się przeciągało, to napiszę do ciebie, że może sama się zajmę windykacją pieniędzy u twoich klientów. 

 

#5

(na litość i frajera)

— Jesteśmy małym start-upem, takim tyci, tyci. Poszukujemy copywritera, który poprawi teksty do prezentacji. Zapłacimy 50zł, bo to w końcu tylko kilka zdań, ale jak nam się spodoba, to nawiążemy stałą współpracę przy kolejnych projektach. 

Tłumaczenie:

— Tak naprawdę to mamy dobry pomysł i dostaliśmy dobrą kasę od anioła biznesu, ale mamy małe pojęcie o biznesie, nie chcemy być rozrzutni i szukamy kogoś, kto nam na szybko poprawi te kilka zdań. Potem powiemy ci dyplomatycznie, że wprawdzie jesteś specjalistką, ale nie taką, której szukamy, bo nie odpowiadasz naszej grupie docelowej. 

Moja odpowiedź:

— Będę siedzieć do 3 nad ranem, żeby przesłać to na jutro. Nie dlatego, że liczę na długą współpracę, bo po tylu latach w tej branży przestałam już być taką naiwniaczką, ale po prostu dlatego, że mam dziwny zwyczaj szanowania swoich klientów i dbania o ich satysfakcję. Pieniądze są małe, ale w końcu nie zawsze kasa jest najważniejsza. Jesteście mistrzami oszczędzania i kolejny (a mnie ostatni) raz złapaliście kogoś na litość. 

 

#6

(pracuj w spokoju)

 

Owszem, brałam pod uwagę zapłatę za teksty, ale tylko w przypadku, gdy je wykorzystam. 

#WciążNieMogęSięOtrząsnąć i #NieWiemCoNapisać

Freelancerzy, macie swoje znaki ostrzegawcze, które nakazują wam odmawiać zleceniodawcom? 

Lubię to: