List do Świętego Mikołaja. Prezenty świąteczne dla freelancera…i jego rodziny

Święta Bożego Narodzenia to dla mnie cudowny okres. Jak się jest dzieckiem albo ma się dziecko, magia świąt istnieje naprawdę. Uwielbiam te nerwowe przygotowania i świąteczne piosenki. A tę darzę miłością bezgraniczną:

Od lat na święta przyjeżdżam do domu rodzinnego, w którym praktycznie wszystko jest już zaplanowane i niemal przygotowane. A co za tym idzie, zakupy spożywcze, lista dań, sianko i inne atrybuty Bożego Narodzenia, nie spędzają mi snu z powiek. Tak mam dobrze.

Oczywiście pomagam w przyrządzaniu potraw, dekoracji mieszkania, prasowaniu obrusu i ustawieniu porcelanowej zastawy i srebrnych sztućców, wyciąganych tylko dwa razy w roku. Choinkę zawsze ubieramy 24 grudnia i nie ma odstępstw od tej tradycji. Jednak pełnię bardziej rolę pomocnika, bo osobą dowodzącą zawsze był mój tata, a dziś moja mama. Dostaję listę zadań do wykonania i punkt po punkcie je realizuję.

W przeciwieństwie do wielu osób, u mnie najbardziej pracochłonnym zadaniem przedświątecznym jest wybór prezentów na święta. 

 

Piszemy list do Świętego Mikołaja

 

W moim domu panuje taka zasada, że na początku grudnia każdy pisze list do Świętego Mikołaja, w którym określa swoje życzenia. Dzięki temu każdy mniej więcej wie, kto i co chce otrzymać. W miarę możliwości, staramy się spełniać te marzenia, bo na co dzień z reguły nie szalejemy i nie kupujemy miliona zbędnych i kosztownych gadżetów. Od tego są specjalne okazje, jak na przykład Boże Narodzenie. 

Dla siebie cenię prezenty praktyczne i przydatne. Perfumy i kwiaty, to oczywiście bardzo praktyczne prezenty! W przypadku moich dzieci wygląda to tak, że chcą to, co akurat jest reklamowane w TV lub na YT. Czyli każdego dnia co innego. Poza tym są również marzenia, których spełnić nie mogę: koń (żywy), miasto z Lego (mniej więcej takie jak w Legolandzie), małpka (żywa) i takie różne. Budżet też zawsze mamy określony. 

 

Prezent dla niego

 

Mój mąż, jak zawsze, #nicniechce, bo to, o czym akurat marzy, z reguły jest zbyt drogie, nawet jak na prezent pod choinkę. A to oznacza, że dostanie ode mnie, jakże praktyczny, pakiet pięknych skarpetek. 😉 

 

Prezenty dla dziewczynki 

 

Moja córka pomału wychodzi z okresu wczesnodziecięcego i aspiruje do wieku szkolnego. Wciąż nie może się zdecydować, bo w jej liście do Świętego Mikołaja znalazł się zarówno koń dla barbie, jak i aparat fotograficzny.

Uznałam, że aparat to świetny prezent dla siedmiolatki. Gdy zobaczyłam to różowe cudo, krzyknęłam WOW. Klikasz i zdjęcie od razu się drukuje. Jak w sławnych niegdyś Polaroidach. 

 

i-fujifilm-instax-mini-8-rozowy

 

Potem ochłonęłam i stwierdziłam, że to wprawdzie naprawdę fajny gadżet, jednak jego eksploatacja jest zbyt kosztowna. Nie ma karty pamięci, a jedynie miejsce na wkłady (10 zdjęć=40zł). Moja córka cyka 10 fotografii na minutę. Okazjonalnie, na imprezę, ślub, do fotobudki – OK. 

Byłam zmuszona znaleźć coś tańszego w użytkowaniu, czyli jednak Polaroid

 

i-polaroid-ie090-czerwony

No kurde – z kartą pamięci, kolorowy, wodoszczelny, odporny na uszkodzenia, a do tego można nim robić zdjęcia i nagrywać filmy pod wodą. Idealny prezent dla dziecka, choć drogi. 

Wysłałam link do męża i otrzymałam taką odpowiedź, cyt.: 

Ten twój POLAROID to robi zdjęcia i kreci filmy w standardzie, który obowiązywał jakieś 14 lat temu :). Już chyba kartoflem byś zrobiła ładniejsze zdjęcie. Zabaweczka z kupę kasy w ładnej obudowie 🙂

 

W kwestii sprzętów ufam mu bezgranicznie. Jednak nigdy nie bierze pod uwagę, że sprzęt dla dziecka może rządzić się trochę innymi prawami iż sprzęt dla dorosłego. Ale może ma rację. Po co inwestować, tak niemałe pieniądze w aparat, który nie będzie robił zdjęć? 

No i wtedy podsunął mi takie linki: 

Sony Cyber Shot

Canon Ixus

Fujifilm 

Problem w tym, że choć jak na aparat 500-700 zł to niewygórowana kwota, to jestem przeciwna kupowaniu dziecku tak drogich prezentów. Z każdym nowym pomysłem przybywa nam 100 zł do rachunku. No chyba, że każdy z rodziny, który z reguły wręcza im podarunki na święta, dorzuci kilka groszy i będzie jeden, ale konkretny. 

 

Prezenty dla chłopca

 

Mój kochany synek wymarzył sobie latającego Dustiego. Reklamy i opisy w sklepach sugerują, że ten uroczy Dusty za 200 zł wznosi się w przestworza. Bo jak inaczej rozumieć „latający”? 

A tak naprawdę to pojazd porusza się tylko po ziemi. Z całym szacunkiem do marzeń mojego syna, kolejna zabawka sterowana nie zmieści się w pokoju. 

Moja wieloletnia zasada dotycząca kupowania prezentów dla dzieci brzmi: spełniać marzenia. I to właśnie w święta i urodziny mają prawo zaszaleć i wybrać sobie na prezent, co tylko chcą.

Im większe mam doświadczenie rodzicielskie, tym bardziej tę zasadę naginam. Kiedyś, nawet, gdy wiedziałam, że wyśniony różowy konik za 250 zł po dwóch dniach spocznie w kącie na wieki, mówiłam aaatam, przecież, kiedy jak nie w święta, trzeba dzieciom dogadzać?. Dziś staram się też kierować rozsądkiem. Nie chcę narzucać swojej woli i kupować tylko te rzeczy, które ja uważam są fajne.  Bo to co ja uważam za świetny prezent dla dziecka wynika z tego, że jak sama byłam dzieckiem, to tego nie było/nie miałam. 

 

Wykazałam się małym sprytem. Powiedziałam mojemu czterolatkowi, że może zamiast Dustiego, chciałby od Mikołaja PRAWDZIWY SAMOLOT. Nie trzeba go było długo przekonywać. Wystarczyło pokazać mu na YT drona. Tata od razu rozpoczął poszukiwania i podsunął kilka zabawek w mało przystępnej cenie. Dla siebie oczywiście. Jeżeli kupimy czterolatkowi zabawkę za 3500 zł, to naprawdę nie wiem, jak spełnimy jego oczekiwania, gdy pójdzie do szkoły. 

Ostudzając zapał męża, pokazałam mu to:

i-syma-x5sw-explorers-2-2-4ghz-wifi-fpv-kamera-hd-2mp-zasieg-30m

 

Kręcił nosem, ale powiedział OK. 

 

Prezenty na święta dla freelancera, czyli dla mnie 😉

 

W tamtym roku otrzymałam najlepszy z możliwych prezentów:

i-pocketbook-touch-lux-3-szary-pb6262yww

 

Jest świetny, śmiga sprawnie i spełnia moje wymagania, czyli czyta książki w wersji elektronicznej.  Dobra jakość w stosunku do całkiem dobrej ceny. 

Gdy w tym roku mąż zapytał mnie  #cochciałabymdostać, stwierdziłam, że #mamwszystko, ale od biedy przydałby mi się gruby kalendarz na 2017 rok. Taki, w którym mogłabym zapisywać bieżące projekty do wykonania itp. I wtedy ujrzałam to:

i-philippi-wieczny-kalendarz-204027

Kalendarz, a tak naprawdę ramka na kartki z kalendarza. Ciekawe, ładne, praktyczne, tylko nie wiem, czy warte swojej ceny. :/

Mając świadomość, że prezenty dla dzieci pochłoną masę pieniędzy, ostatecznie nie pogardzę też takim:

i-moleskine-moleskine-kalendarz-2017-tygodniowy-horyzontalny-large

Prosty, elegancki kalendarz tygodniowy. W sam raz dla mnie. 

 

A do kalendarza:

 

i-parker-im-czarny-gt-pioro-wieczne-grawer

 

Czy wiecie, że dziś dzieci w szkole piszą ołówkiem?! Nie piórem, ani nawet długopisem. Dla mnie to straszne. Pamiętam czasy, gdy pisało się tylko piórem, a stawianie liter w zeszycie wymagało dużego skupienia. Dzięki temu pismo było delikatne, eleganckie. Pisanie stalówką wymagała wprawy, ale też szlifowało charakter pisma. Ołówek jest może praktyczniejszy, ale pismo spod niego wychodzące nie tak subtelne i efektowne. 

Od dawna marzę o eleganckim piórze, a to wydaje mi się idealne. 

 

No i na koniec, coś, czego nigdy dość…

 

Praktyczne pomysły na prezent – książki

 

Co chciałabym przeczytać w najbliższym czasie? Masę pozycji, ale w szczególności:

Biblia e-biznesu Nowy Testament

Artykuły, porady, felietony ludzi ze świata e-biznesu, których działalność obserwuję i podziwiam. Do Macieja Dutko (red.) mam sentyment, gdyż to właśnie po książkę jego autorstwa „Copywriting internetowy” sięgnęłam jako pierwszą, gdy zaczynałam przygodę z copywritingiem. 

Jak działa Google?

Wielu chciałoby to wiedzieć. 

Mit przedsiębiorczości

No ciekawe, co według autora decyduje o sukcesie firmy. 

Donald Trump. Prezydent Biznesmen!

Serio!  

Elon Musk. Biografia twórcy PayPal, Tesla, SpaceX

Już dawno przymierzam się do tej pozycji. A biografie uwielbiam. 

 

A z mniej zawodowych książkowych prezentów na święta:

 

Wajda Kronika wypadków filmowych

Z sentymentu i szacunku do wielkiego filmowca.

Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym

Od wielu lat z niepokojem obserwuję, co dzieje się w tym państwie dobrobytu, w kwestii wychowywania dzieci. Pieniądze to nie wszystko. Zobaczymy, jak to wygląda z punktu widzenia autora. 

 A teraz wystarczy grzecznie czekać na Świętego Mikołaja. 

Lubię to: