Internet kłamie – #fakenews nie tylko w rodzinie
Prev post Next post

Ostatnio sporo uwagi poświęcono tzw. fake news, czyli nieprawdziwym informacjom, które błyskawicznie rozprzestrzeniają się w sieci. Choć nie wszystkie są groźne, to jednak prawie zawsze pozostawiają niesmak na długie miesiące. 

 

Fake news – historia w życia wzięta. Mojego życia

 

Mój nastoletni brat namówił mnie do zainstalowania Snapchata. – Eeeetam facebook, dziś tylko snap. – Nie omieszkał podkreślić naszej dość znacznej różnicy wieku. Nie chciałam wyjść na muzealnego osobnika, poza tym postanowiłam w końcu przetestować popularną aplikację. 

Dodałam do znajomych (czy jak to się tam nazywa na snapchacie) mojego brata, kuzynkę i 3 ulubionych blogerów (którzy i tak już zaniechali bawienia tam swojej publiczności czymkolwiek). Zajęłam się aplikacją przez kilka dni, po czym musiałam uczciwie przyznać, że jestem już chyba za wiekowa na taką rozrywkę, że nie bawi mnie robienie z siebie króliczków i słodkich jelonków. Nie odinstalowałam aplikacji tylko ze względu na moje dzieci, które mają wielką radochę, gdy zmienia się ich głos, oraz mojego brata – to mój jedyny aktywny znajomy na Snapchacie. Spotykamy się może kilka razy w miesiącu, dlatego lubię obserwować jego zdjęcia i filmiki, bo dzięki temu trochę wiem, co się u niego dzieje. 

Któregoś dnia zobaczyłam, że dodał zdjęcie, na którym znajduje się z kolegą w autobusie miejskim i podpisał je „a tymczasem w Warszawie”.

– Hm, jak to, pojechał do Warszawy? Kiedy!? – Zdziwiłam się, ponieważ widziałam go zaledwie kilka dni temu i nic nie wspominał o tym, że wybiera się w, bądź co bądź, daleką podróż. Dopiero co rozmawiałam z mamą, która pomimo jego świeżej pełnoletności, wciąż sprawuje na nim opiekę, i też nie napomknęła o wyjeździe syna. Odszukałam we wspomnieniach  fragmenty rozmowy, w której faktycznie ogłaszał, że wiosną planuje odwiedzić stolicę. Czyli to już. Trochę mi się przykro zrobiło, że nie pochwalił się wycieczką, i nawet nie zapytał, czy przypadkiem nie mam ochoty z nim pojechać. Bo może i bym miała. No ale cóż, zapytam chociaż, jak się bawi, co robi i kiedy wraca. 

Wzięłam telefon do ręki, wybrałam odpowiedni numer.

–Hej, jesteś w Warszawie?

– Nie, w internacie – odrzekł spokojnym tonem.

– Jak to? Przecież widziałam, że dodałeś na snapie zdjęcie z Warszawy!

– Ha ha ha. Oj, Asia, Asia, nie wierz we wszystko, co zobaczysz w internecie. 

Słuszna uwaga. 🙂

To był taki fake news. 😉 Wymyślony na potrzebę chwili, dla zabawy. Mnie oczywiście ten niewinny żart rozbawił, ale jednocześnie uświadomił, jak łatwo dziś wyprodukować informację, którą publiczność potraktuje jak prawdziwą. Zalecam filtrowanie wszelkich newsów, bo jak widać, nierzadko się zdarza, że internet kłamie. 

#fakenews #itowrodzinie #weryfikujinfomacje #najlepiejuźródła

To pisałam ja 😉

Joanna Szymańska
Joanna Szymańska
Jestem freelancerką, przede wszystkim copywriterką, czyli specjalistką od tekstów sprzedażowych. I właśnie tym się zajmuję na co dzień. Dostarczam treści, dzięki którym marki, witryny, produkty stają się atrakcyjniejsze i bliższe człowiekowi. Na blogu zdradzam kulisy mojej pracy, czyli po kolei wymieniam + 100 różnych błędów i porażek, które popełniłam w ciągu 6 lat bycia freelancerką. Chcesz, żebym coś dla ciebie napisała? To kliknij w zakładkę "kontakt". Przekonasz się, jak fajnie się ze mną współpracuje. 🙂
A wiesz, kiedy Cię będę naprawdę lubiła? Gdy napiszesz mi w komentarzu, co myślisz o moim artykule. Zatem - nie krępuj się!

Back to top