Zarobki copywriter

Ile zarabia copywriter? Podsumowanie moich stawek i zarobków w 2016 roku. Mam powód do zadowolenia

Dziś ważny temat. Bo przecież o pieniądzach. Napiszę wam, ile zarabia copywriter, i to do tego freelancer. Dokładnie to, ile  zarabiam ja. I na czym. 

W 2014 roku wciąż byłam dorabiającą copywriterką freelancerką. Mamą na urlopie wychowawczym, szukającą sposobu na zarabianie pieniędzy w domu. Jeszcze w 2015 roku było to niewiele, choć już w granicach najniższej krajowej. Dokładnie rok temu stałam na rozdrożu: wracać na etat czy dalej być freelancerem? Pisałam o tym tu: 

Czy copywriter może godnie zarobić? Tak, ale tylko wtedy, gdy powie: nie piszę już tekstów na akord! Choć dziś bym zmieniła ten tekst, wciąż jest to jeden z najpopularniejszych na moim blogu i dużo osób trafia na niego z wyszukiwarki. 

Dałam sobie ROK. Pod koniec 2015 roku zrobiłam małą rewolucję, zmieniłam ofertę cenową i zajęłam się SEO w obrębie swojej strony, tak by klienci mogli trafiać na nią z Google.

 

Opłaciło się. Rok 2016 był dla mnie przełomowy. W końcu poczułam, że freelans może być naprawdę przyjemnym, satysfakcjonującym i całkiem opłacalnym zajęciem. Głównie dlatego, że zaczęłam lepiej zarabiać. 🙂

 

Oczywiście nie wszystko rozbija się o pieniądze, które dla mnie nigdy nie były i nie są najważniejsze. Ale co komu po komforcie pracy zdalnej, jeśli nie jest w stanie zarobić na swoje utrzymanie? 

 

Właśnie zrobiłam podsumowanie finansowe za rok 2016. Dla mnie najbardziej satysfakcjonujące jest to, że:

porównując dane tegoroczne z zeszłorocznymi, w 2016 zarobiłam 166% więcej niż w 2015.

W ciągu roku moja średnia miesięczna pensja wzrosła ponad dwukrotnie. A to raczej nie jest możliwe na etacie, w żadnej firmie. 

Niefortunnie, w przypływie głupiej radości, pokazałam zestawienie rocznych wpływów na konto mojemu mężowi. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, bo powiadomił mnie, że od nowego roku dzielimy się bardziej sprawiedliwie kosztami domowymi, bo przecież tu zaraz będę zarabiać więcej od niego, a dokładam się do budżetu domowego tak samo jak 3-4 lata temu, gdy zarabiałam 800 zł miesięcznie. 

Pozostaje mi się tylko zastanowić: gdzie są te pieniądze?  😉

 

Nie mam żadnych oporów przed tym, by napisać wam, ile zarabiam na copywritingu. Wiem, że każdy ma trochę inne oczekiwania finansowe. A to sprawia, że dla jednych moje stawki i zarobki mogą być satysfakcjonujące, dla innych nie. 

Rzadko który freelancer, czy bloger publikuje swoje dochody, choć widzę, że trochę to się zmienia. Cóż, każdy chciałby się pochwalić takimi zyskami jak Michał Szafrański. 🙂 

I choć póki co nawet w snach nie zbliżyłam się do tej rangi, to chciałabym wam uczciwie napisać, ile i na czym zarabiam zajmując się copywritingiem.

Zaznaczam, że nie będzie to żadne „od do”, „więcej niż średnia krajowa”, co nigdy niczego nie mówi. Same fakty. Dokładne liczby. 

Żeby dowiedzieć się konkretnie, ile i na czym zarabiam jako copywriter freelancer, musicie przebrnąć przez cały tekst. Nie ma lekko. 😉

 

Nie mówimy o swoich zarobkach, bo nie mamy czym się chwalić

 

Wciąż niewielu freelancerów otwarcie mówi o swoich zarobkach. Może nie czują takiej potrzeby, jednak po przeczytaniu publikacji Raport Polski Freelancer 2016 bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że NIE mamy o czym mówić i czym się chwalić. 

 

Jakiś czas temu mój bliski znajomy powiedział mi, że w pracy powinno się rozmawiać o swoich zarobkach, bo wtedy tym lepiej zarabiającym poprawia się humor, a ci mniej zarabiający mają motywację, by bardziej się starać. Bo wiedzą, że można zarabiać lepiej.

 

Trudno się z tym nie zgodzić. 🙂

Czasami dostaję pytania od innych freelancerów: ile powinnam wziąć za taki a taki tekst?

Osoby początkujące mają problem z wycenieniem swojej pracy. Doskonale to rozumiem, ponieważ 2-3 lata temu również  nie wiedziałam, ile jest wart tekst. Ile jest warta praca copywritera? Patrzyłam na ceny innych, zdecydowanie bardziej doświadczonych specjalistów i przecierałam oczy ze zdumienia.

1oo zł za tekst, 2000 zł za nazwę firmy?! Oszaleli. Kto niby im za to płaci? 

Tak było.

Dziś mam szersze, i myślę że rozsądniejsze, spojrzenie na wartość usług copywriterskich. I przede wszystkim wiem, że na ostateczną cenę copywritera składa się masa elementów, których klient nie widzi i nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Na przykład, że nierzadko samo pisanie zajmuje  20% ogólnego czasu spędzonego nad realizacją zlecenia.

Albo, że w pracy twórczej istnieje coś takiego jak „wena”, natchnienie, które czasem po prostu ucieka i napisanie dwóch sensowych zdań staje się nie lada wyczynem.

I najważniejsze, że dobry copywriting to nie tylko „lekkie pióro”, które z biegiem lat staje się jakby cięższe. To rzemiosło, które w przeciwieństwie do lekkiego pióra, szlifuje się latami. Dziś nawet myślę, że ta „łatwość przelewania myśli na papier” to zmora, która przyczyniła się do zalania sieci niskiej jakości treściami. I spadku wartości cen tekstów. Bo pisać  może przecież każdy

Mój cennik copywritera to żadna tajemnica. Jeszcze do niedawna był ogólnodostępny na mojej stronie głównej. Potem przyszły chwile zwątpienia. Może odstraszy niektórych klientów? W końcu ceny nigdy nie są sztywne i zawsze można negocjować warunki. Może ktoś wybuchnie szyderczym śmiechem? Ostatecznie usunęłam go tylko dlatego, że był oparty na brzydkiej wtyczce. Gdy znajdę odpowiednią wtyczkę WP, na której będę mogła zrobić cennik copywritera, ceny pewnie powrócą.

 

Ale przejdźmy do konkretów – ile zarabia copywriter?  

 

Przedstawiam moje w miarę stałe stawki za teksty w 2016 roku. Uwzględniłam zlecenia, które realizuję najczęściej i względnie regularnie. Odrzuciłam prace, które wykonuję sporadycznie, bo nie będę się rozwodzić nad cenami zleceń, które realizuję maksymalnie 3 razy w roku. 

 

Ceny za wpisy na blogu

Konkretny, merytoryczny, oparty na sprawdzonych źródłach tekst na blog można u mnie zamówić w cenie od 35 zł netto/1000 znaków. Średnio, zgodnie z życzeniami większości klientów, taki tekst liczy 3000 znaków, co wiąże się z wydatkiem 100 zł netto. 

Dlaczego akurat tyle? Cenę ustaliłam wiele miesięcy temu, opierając się na jako tako istniejących cenach rynkowych, budżetach zleceniodawców, pracochłonności i realnej wartości tekstu. To wcale nie jest wygórowana stawka, choć wierzcie mi, biorąc pod uwagę rynek copywriterski, bardzo przyzwoita. Nie jest to cena ostateczna, wszystko zależy od potrzeb i ustaleń z klientem. Może być zarówno niższa (częściej), jak i wyższa (rzadziej).

Średnio w miesiącu realizuję ok.  5, maksymalnie 10 takich zleceń. Czasami napisanie jednego tekstu zajmie mi 2 godziny, częściej 4, a zdarza się, że i nawet 8.  Zwróćcie uwagę, że średnio w tygodniu piszę 2-3 teksty tego formatu, co jest dosyć pracochłonne i wyczerpujące. I na pewno nie zapewnia mi dochodów wystarczających na przeżycie.  Z reguły dzielę pisanie każdego tekstu na 2-3 dni, by zostawić sobie energię na realizację innych zleceń.

Ostatnio wprowadziłam abonamenty na wpisy blogowe. 4 wpisy na blogu z pełną optymalizacją, słowami kluczowymi, meta opisami – 400 zł netto/mies. Prowadzenie bloga, czyli pisanie i dodawanie tekstów, wyszukiwanie zdjęć, moderacja komentarzy, publikacja na FB itp. – 550 zł netto/mies. I na pierwszą opcję (400 zł) ostatnio zdecydowało się 2 klientów, co da mi 800 zł/mies. pewnego zarobku. To całkiem w porządku, choć wiadomo, że pracy przy jednym blogu jest dość sporo. 

 

Ceny za opisy produktów

Standardowo proponuję również od 35 zł netto za opis do 1000 znaków. Są to dobre opisy przygotowane pod SEO. Z tym, że często klienci zamawiają hurtowe ilości opisów produktów, co poniekąd zmusza mnie do obniżania stawek. W rezultacie najczęściej wychodzi, że 1 opis produktu kosztuje u mnie 20-25 zł netto, co uważam za względnie niską stawkę. Obniżka cen nie jest podyktowana tym, że lepiej wychodzę na pisaniu większej ilości opisów, a budżetami klientów. 

Większość produktów opisywanych w ramach jednego zlecenia jest bardzo podobnych do siebie. 20 niemal identycznych płaszczy różni się kolorami, rodzajami kapturów i szerokością pasków. 15 kijków narciarskich różni się tylko nazwą modelu, długością i ceną. 30 klimatyzatorów różni się tylko marką i mocą. A każdy produkt trzeba opisać innymi słowami, podkreślić unikalne zalety, które z każdym kolejnym opisem coraz trudniej wyeksponować. 

Gdy analizuję ostatnie miesiące, wyłania mi się schemat, że średnio co 2 miesiące realizuję zlecenie związane z opisami produktów dla sklepu. Jeden klient zamawia u mnie od 20 do 40 opisów, co wiąże się dla niego z kosztem 400-800 zł netto. Zlecenie ok. 30 opisów realizuję w ciągu 20-30 dni. 

Wpisy na blogu i opisy produktów to są najczęstsze zamówienia, które zajmują mi najwięcej czasu,  i co miesiąc przynoszą mi średnio od 1500 do 2000 zł zysku netto. 

 

Ceny za content na stronę

Tak określam zlecenie polegające na wypełnieniu pustego szablonu strony treścią. Czasami jest to szablon WordPress kupiony przez klienta, czasami strona przygotowana przez agencję lub webmastera freelancera. Minimalny koszt napisania tekstów na taką stronę wynosi 650 zł netto, zakładając, że ich łączna długość wynosie nie więcej niż 6000 znaków. Podobnie wyceniam teksty do katalogów i innych obszerniejszych materiałów reklamowych. 

Choć wielu klientów puka się w głowę słysząc taką cenę, wiem, że te 650 zł to naprawdę niewielka stawka. W przyszłym roku planuję ją zwiększyć. W zależności od branży i oczekiwań klienta, praca nad tekstami na całą stronę www wymaga poświęcenia 20 godzin, czasem i więcej. Łatwo się więc domyśleć, że te 650 zł to jest naprawdę minimum. 

I znów po analizie zleceń z ostatnich miesięcy wychodzi mi, że średnio w miesiącu realizuję 1 zlecenie polegające na opracowaniu contentu na stronę www. Czasami w miesiącu są 2, maksymalnie 3 zlecenia, w następnym 0, i tak w kółko. 😉 

 

Ceny za teksty do kampanii e-mail marketingowych

Tu dochodzimy do zleceń zdecydowanie bardziej wymagających. Napisanie e-maila, który w większości przypadków będzie SPAMEM, a który ma zostać potraktowany jako niesamowicie ciekawa wiadomość od firmy oferującej „okazję życia”, to nie lada wyczyn. Napisanie takiego testu wyceniam od 350 zł netto/1000 znaków i 150 za każde kolejne 1000 znaków.

Cenę ustaliłam rok temu, nie mając wtedy dużego doświadczenia w realizacji tego typu zleceń. Kiedy przyszło mi się zmierzyć z kilkoma mailami zachęcającymi do skorzystania z usług danej firmy, zrozumiałam, że jakość tekstów do mailingów jest, a przynajmniej powinna być bardzo wysoka. Bowiem tytuł wiadomości i tekst stanowią trzon całej kampanii e-mailingowej i mogą wygenerować bardzo wysoką sprzedaż. A praca nad nimi nie jest prosta. 

 

Ceny za artykuły specjalistyczne/artykuły sponsorowane

Napisanie fachowego tekstu z danej branży kosztuje od 80-120 zł netto/1000 znaków. Zdecydowanie najrzadziej trafiające mi się zlecenia. Choć dające sporo satysfakcji, wymagają ogromu pracy, dokładnego przewertowania co najmniej kilku książek naukowych i czasopism branżowych oraz przetrawienia statystyk, wyników badań itp. Czasami pisanie wiąże się z dodatkowymi kosztami, na przykład wykupem dostępu do jakichś informacji. 

By taki artykuł wyczerpywał temat, powinien liczyć minimum 5000 znaków. I uprzedzę wasze pytanie. Tak, żyją w tym kraju ludzie, którzy są w stanie zapłacić 500 zł za 1 solidny tekst. Dwa razy zdarzyło mi się napisać tekst specjalistyczny liczący aż 10 000 znaków, za który otrzymałam wynagrodzenie 1000 zł netto. Co jest naprawdę świetną ceną, gdyby nie fakt, że napisanie takiego tekstu wymaga poświęcenia kilku dni i łącznie nawet kilkunastu godzin pracy. Gdyby takie zlecenie trafiało mi się choć raz w miesiącu, byłabym bardzo zadowolona. 🙂

 

 Ceny za oferty handlowe/sponsorskie, treści do katalogów/ulotek

Napisanie oferty handlowej czy sponsorskiej to koszt od 250 zł netto  i 100 zł za każde kolejne 1000 znaków.  Praca nad tego typu tekstami z reguły wiąże się z równoległą pracą nad oprawą graficzną. A tym się nie zajmuję, chyba że chodzi o w miarę prosty layout, który można wykonać bez umiejętności grafika, w programie typu Canva. 

 

Ceny za nazwy dla firm i hasła reklamowe

Uczciwie przyznam, że z reguły liczyłam sobie 350 zł za przygotowanie dwóch serii po 5-6 nazw. I choć nazwa liczy sobie zaledwie kilka znaków, to z całym szacunkiem dla budżetów moich klientów, jest to zdecydowanie za niska stawka. Także kolejne zlecenia będę już wyceniała drożej. Ja pracuję kilkanaście dni, nazwa pozostaje z firmą może i na zawsze. Osobnych haseł reklamowych nie miałam okazji tworzyć.

Ostatnio nad jedną nazwą głowiłam się prawie 2 tygodnie i była to strasznie wyczerpująca praca. Finalnie zlecenie zakończyło się sukcesem, a klient był tak zadowolony, że nawiązał ze mną stałą współpracę, dlatego, koniec końców, nie zaliczam tego czasu na straty. Wymyślenie nazwy dla firmy to szalenie kreatywne i satysfakcjonujące zajęcie. Choć bardzo stresujące. Takie zlecenia trafiają mi się raz na kilka miesięcy. Pewne jest to, że w przyszłym roku ceny za nazwy dla firm na pewno wzrosną. 

 

Ceny za teksty SEO

Takie również piszę, za stawkę 10 zł netto/1000 znaków, dlatego jak zapewne się domyślacie, pozycjonerzy się o mnie nie zabijają. 🙂 W tej cenie dostarczam dobre teksty na blog, nie tylko na potrzeby pozycjonowania. Można je przeczytać i nawet się czegoś konkretnego dowiedzieć. Nie wymagające pogłębionego researchu, ale sięgnięcie do Wikipedii i innych łatwiej dostępnych źródeł – wskazane. 

Mam klienta, któremu już od 2 lat dostarczam takie teksty. Każdy ok. 3000 znaków. Kiedyś pisałam ich nawet 5 tygodniowo, co przynosiło mi ok. 600 zł dochodów miesięcznie. Obecnie moja uwaga jest tak rozproszona przez różnych klientów, że piszę maksymalnie 3 tygodniowo, stąd przelewy od klienta wynoszą maksymalnie 360 zł. 

Jest to dla mnie najmniej opłacalne zlecenie i czuję, że trochę straciłam do niego serce. Tematyka ciekawa, jednak dosyć monotonna, bo SEO jest tu jednak kluczowe. Są i plusy. Klient uczciwy, sympatyczny, dający mi niemal niewyczerpane źródło zleceń. 

 

Ceny za pozostałe zlecenia – różnie

Do innych zleceń zaliczam na przykład korekty tekstów. Jednak nie są to takie korekty jak w wydawnictwach książek. Tu chodzi bardziej o nadanie szlifu stylistycznego i content marketingowego. To są zdecydowanie najmniej wdzięczne zadania, i trudno mi je wyceniać. Często wychodzi, że za korektę, która tak naprawdę jest gruntownym przeredagowaniem treści, liczę jak za normalny tekst.

Prezentacje, treści do kampanii AdWords, katalogów firmowych i jeszcze inne zlecenia, których teraz nie mogę sobie przypomnieć.  Je wykonuję najrzadziej i moje ceny nie są ustandaryzowane, zatem nie będę o nich pisać. 

Jak widzicie, ceny za teksty nie są jakieś szalone, i jeżeli w przyszłym roku mają się zmienić, to pójdą w górę. 

 

I ile na tym wszystkim zarabiam? 

Podane wyżej stawki obowiązywały u mnie mniej więcej od początku 2016 roku. Zgodnie z moimi postanowieniami noworocznymi na 2016 r.,  przestałam pisać na akord teksty SEO  i zaczęłam się podejmować bardziej sensownych zleceń. 

Stawki stawkami, no ale teraz najważniejsze – copywriter zarobki.

 

Przerosły moje oczekiwania i plany z początku 2016 roku. 

 

Łącznie w 2016 zarobiłam 47 424 zł netto. Jest to suma wszystkich moich wpływów na konto. 

Moje średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiło 3952 zł netto. Średnio na godzinę zarabiam 35 zł netto. 

W najlepszym miesiącu zarobiłam (w zaokrągleniu) 5 500 zł, w najgorszym 1 500 zł. 

Dla porównania:

W 2015 roku suma moich rocznych wpływów wynosiła 18 562 zł. Moje średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiło 1554 zł. 

W ciągu rok wzrost dochodów o 166 %! Sama się temu dziwię. I ten wzrost jest dla mnie niesamowity, bo uświadamia mi, że (choćby nie wiem jak banalnie to brzmiało) #można. Rozwijać się i żyć trochę po swojemu, na własnych zasadach. 

Zaznaczam, że nie prowadzę firmy, o czym pisałam tu Jak legalnie rozliczać się z klientami nie mając firmy. Free Lans na tapecie. A to jednak ma spore znaczenie dla całej pogadanki o zarobkach. 

 

Czy te 3900 zł to jest dużo?

To zależy od punktu widzenia. 

Biorąc pod uwagę:

  • średnią krajową (czyli ok. 3000 zł)- no chyba jednak dobrze, bo spójrzmy prawdzie w oczy, ilu Polaków zarabia średnią krajową? Mediana polskich wynagrodzeń to ok. 2400 zł, a dominanta jakieś 1800 zł;

 

  • miejsce zamieszkania (Szczecin, gdzie średnia pensja wynosi ok. 2600 zł) – bardzo dobrze;

 

  • to że jestem kobietą (które jednak wciąż zarabiają mniej od mężczyzn) – dobrze;

 

  • pracę „na swoim” – średnio, bo jednak nie są to pieniądze pozwalające na zatrudnianie pracowników czy wielkie inwestycje;

 

  • pracę w e-marketingu/biznesie – zdaje się, że bardzo mało, ponieważ dyskusje na forach i wieczne reklamy na FB próbują mnie przekonać, że w sieci 3900 zł to spokojnie można zarobić. W 2 dni. A jak nie to, po prostu #NieJestesZwyciezca;

 

  • komfort pracy – idealnie, bez zajechania się, ale jednak wciąż z dniem wypełnionym po brzegi pracą;

 

  • doświadczenie, umiejętności – cóż, dyplomatycznie napiszę, że wystarczająco, bo kto potrafi trafnie (do) ocenić swoją wiedzę?;

 

  • rynek pracy zdalnej – świetnie, bo przecież według raportu Useme, jestem w gronie tych najlepiej zarabiających. Powyżej 5 000 zł zarabia zaledwie 8% freelancerów. 

 

  • wykształcenie – bardzo dobrze, bo choć wyższe (plus podyplomowe), to jednak po socjologii świata nie zwojujesz;

 

  • moje potrzeby – zawsze za mało, bo niestety, zaliczam się do najgorszego typu człowieka, który ile zarobi, tyle wyda ;-).

 

To co mnie najbardziej cieszy, to nie same zarobki, które w moim odczuciu i patrząc całkiem obiektywnie są dobre. Najbardziej jestem szczęśliwa, że:

w 2016 osiągnęłam niesamowitą równowagę pomiędzy pracą a życiem rodzinnym. 

Nie czuję tak wielkiego stresu, jak jeszcze rok temu. Niedokończone zlecenia za psi grosz nie spędzają mi snu z powiek. Pracy mam akurat tyle, że mogę sobie rozplanować czas na miesiąc, dwa. Zawsze jest pod korek, dlatego byle obsuwa i deadline przekroczony. 

Najważniejsze jest to, że przy tych stawkach, czasie pracy (ok. 6-7 godzin z przerwami) i przyzwoitej satysfakcji z życia prywatnego, podane zarobki są raczej maksymalne. Z copywritingu, rzecz jasna. 

Zobaczę, co przyniesie rok 2017. Mam już pewne plany na przyszłość, ale ograniczają mnie dwie kwestie: brak czasu i brak firmy. 

 

Na koniec napiszę, że:

Jak łatwo się można domyśleć, moje zarobki copywritera nie pozwalają mi spełniać jakichś wyimaginowanych marzeń o podróżach dookoła świata czy bezmyślnych zakupach. To nie są kokosy. Jednak umożliwiają normalne życie, zaspokajanie mniejszych i większych przyjemności, dwie dłuższe wycieczki w roku (w Polsce lub za granicę), na które z reguły wybieramy się w maju i lipcu/sierpniu. Choć w tym roku planujemy remont łazienki, dlatego na pewno będę musiała z jednej zrezygnować. 🙁  

Oczywiście nie zapominajcie, że nie byłoby to możliwe, gdybym nie była żoną mężczyzny, który jednak też zarabia, i to nie najgorzej. I choć dziś naprawdę nie narzekam, to gdybym tylko nie miała kredytu hipotecznego na głowie, żyłoby mi się wręcz doskonale. 🙂

I co tu wiele pisać, takie dość spokojne finansowo życie (czyt. bez długów u rodziców i sporych wyrzeczeń) wiedziemy dopiero od 2-3 lat, ponieważ wcześniej mój mąż zarabiał trochę mniej niż dziś, z kolei ja zarabiałam maks.1000 zł. I to w lepszych miesiącach. Pracowałam na urlopie wychowawczym, pracowałam w domu, ale z synem na kolanach. A jak wybieraliśmy mieszkanie, to tak coś podejrzewam, że nasze podekscytowanie kupnem własnej nieruchomości w dobrej lokalizacji przysłoniło fakt, że staniemy się właścicielami ruiny. Którą nieustannie, od 6 lat, doprowadzamy do stanu używalności. 

Lubię to:
  • Bardzo, bardzo potrzebowałam tego tekstu. Teraz jestem podekscytowana, że zarobiłam moje 500 zł na początku takiej drogi, jaką Ty obrałaś. I widząc to wszystko, co piszesz, widzę, że ma to sens. Dziękuję za transparentność, na których stać niewielu!

    • Moniko, dziękuję za komentarz 🙂 Ja też byłam podekscytowana, gdy na copywritingu zarobiłam swoje pierwsze…20 zł :D.

  • Dobra ! ten link wrzucam do ulubionych…przyda mi się na przyszłość 🙂 a cały Twój blog ląduje w moim Inoreader tak żebym nie przegapił Twoich następnych artykułów 🙂

    • Dzięki:) To mnie zmotywowałeś, by wymyślić coś ekstra 😉

      • W takim razie niech to będzie dla Ciebie takie małe wyzwanie…a ja z niecierpliwością czekam na Twoje nowe „coś” ekstra 😉

  • Mega dawka motywacji! 🙂

    • Cześć, dzięki, że zajrzałaś do mnie i chciało Ci się przekopać przez tę tonę tekstu 😀

  • Świetny wpis, fajnie, że podałaś konkrety 🙂 Ja też nie narzekam. PS. Nie myślałaś o firmie? 🙂

    • Dzięki, tak właśnie sobie pomyślałam, że może kogoś zainteresują konkrety:) I wciąż myślę o firmie i może już w końcu wymyślę 🙂

  • Andzia

    Dzięki za ten tekst! Naprawdę mnie zmotywował. Jak przeczytałam, że bałaś się wyższych cen za swoją pracę, pomyślałam – boże, to o mnie 🙂 Jak ja podnosiłam cenę tekstu 3000 znaków do 60 zł, to miałam uderzenia gorąca, gdy wysyłałam to do klienta 😉 Teraz już też biorę więcej. Ponieważ wciąż boję się rzucić etat, traktuję tę pracę, jako zarabianie na zachcianki 🙂 Mam więc miesięcznie 2-3 małe zleconka, zarabiam na nich średnio 500 zł i jak na coś, co robię w niedzielę, czuję się zadowolona. Zazdroszczę Ci pełnego freelancingu. To jest najlepsze w tym wszystkim: nie kasa, tylko niezależność. Niedługo pewnie też zostanę mamą, wtedy myślę, że czy chcę, czy nie, freelancerem zostanę :))) Dziękuję i życzę powodzenia!!!

  • Czarna Skrzynka

    Doceniam pracę i wysiłek włożony w ten wpis… oraz szczerość! 🙂