Skąd copywriter powinien czerpać informacje do tekstów? Dobry research to podstawa!
Prev post Next post

Dziś wytłumaczę wam:

  •  Dlaczego copywriter (web writer)  nie powinien pisać tekstów na strony www korzystając z tekstów publikowanych na innych stronach.
  •   Jak szybko i za darmo wyszukiwać wartościowe informacje.
  •  Co zrobić, by zleceniodawcy byli pod wrażeniem jakości waszych tekstów.

Otrzymujecie zlecenie napisania tekstów poradnikowych o finansach. Pierwszym krokiem, który podejmujecie, jest oczywiście wyszukanie informacji. Wpisujecie zatem w wyszukiwarce „finanse” i wyświetlają się dziesiątki artykułów na blogach i portalach branżowych oraz Wikipedii. Tu skubniecie jakieś zdanie, tu coś zmienicie i gotowe. Macie piękny tekst. I owszem, być może będzie to tekst ciekawy i poprawny, ale… w zasadzie też skopiowany. Będzie połączeniem innych tekstów, czyli nie będzie wnosił niczego nowego dla czytelnika. Po co ktoś miałby czytać wasze teksty, skoro na innych stronach opisano to samo, tylko innymi słowami? Właśnie. 

Powiecie, że skądś trzeba czerpać informacje i tu się zgadzam. Kiedyś popełniałam ten rażący błąd i pisząc teksty na blogi opierałam się na innych tekstach… na blogach. Szybko zrozumiałam, że nie tędy droga. Jeżeli chcecie, by klienci cenili waszą pracę i wracali z kolejnymi zleceniami – zmieńcie zasady. 

Szukać u źródła

Copywriterzy internetowi podejmują się najróżniejszych zleceń. W przypadku typowych tekstów poradników, podstawą będzie opieranie się na informacjach z briefu copywritera. Co innego, gdy zadanie polega na przygotowaniu tekstów, mniej lub bardziej, specjalistycznych. Zamiast iść najłatwiejszą drogą, czyli czerpać wiedzę z Wikipedii i stron z pierwszych wyników Google, poszukajcie głębiej. Wyszukajcie informacje ze sprawdzonych źródeł „pierwszego kontaktu”, do których zalicza się głównie:

  1. Artykuły naukowe i branżowe;
  2. Książki (wydane przez wydawnictwa, z autorem, rokiem wydania i numerem ISBN);
  3. Raporty z badań.

Wydawałoby się wyszukanie takich publikacji jest trudne. Pozostaje tylko biblioteka lub księgarnia. Nic bardziej mylnego. Już tak się nauczyłam, że za wiarygodne źródła uznaję głównie teksty zapisane w formacie pdf, które mogę ściągnąć na dysk. Z danymi autora, datą publikacji, nazwą wydawnictwa lub uczelni. Wtedy nie martwię się, czy podane dane są prawdziwe, czy przypadkiem nie wypisuję głupot. 

 

Sprawdzone sposoby na dobry research

 

Copywriter musi się mierzyć z różnymi tematami. Jednym z popularniejszych zagadnień są dziś finanse. I teraz, wpiszcie w wyszukiwarkę”finanse” i zobaczcie, co się wyświetli. Głównie same strony internetowe, na których możliwe że znajdziecie przydatne informacje, ale już z całą pewnością powielone x razy na innych portalach i blogach. A przecież redaktorzy serwisów informacyjnych też mają swoje źródła. Czyli nie są to teksty „pierwszej  świeżości”. 

Następnie wpiszcie w wyszukiwarkę: „finanse pdf” i zobaczcie, co się wyświetli. Głównie linki do publikacji naukowych i poważnych instytucji. Uczelnie udostępniają ogrom publikacji i to całkowicie za darmo. Otrzymujecie niewyczerpane źródło pewnej wiedzy. 

Możecie także wpisać: „finanse gov”. Co jak co, ale na stronie Ministerstwa Finansów z pewnością znajdziecie multum przydatnej wiedzy. 

Jeszcze inna metoda wyszukiwania informacji: „finanse gus pdf”. 

Można także poszukać wydawnictw publikujących czasopisma finansowe. Jednym z takich czasopism jest Gazeta Finansowa, gdzie swoje teksty publikują znani polscy ekonomiści. Wpisuję zatem „Gazeta Finansowa artykuły pdf” albo po prostu „Gazeta Finansowa” i uzyskuję dostęp do artykułów o finansach. 

Książki online

Wyszukiwanie tanich książek w wersji online także jest proste. I nie mam tu na myśli chomikuj.pl. 🙂 Wystarczy że zajrzycie na strony: www.ibuk.pl oraz www.myibuk.pl. Na tych stronach można za kilka złotych (4-8 zł) wypożyczyć książkę w wersji online na 24 godziny. Jeden dzień wystarczy, by zaczerpnąć ważnych informacji. Można także wykupić abonament i wypożyczać więcej książek. Jest to wprawdzie rozwiązanie płatne, ale wydatek rzędu kilku złotych nie jest dużym obciążeniem, jeżeli pisze się tekst wart na przykład 200-250 zł. 

Pomyślcie sobie: co za różnica, czy sparafrazujecie tekst z jakiegoś tam bloga czy strony Politechniki Warszawskiej? Pracy będzie tyle samo, a jednak efekt jakby inny. Lepszy. Nie wiecie, skąd autor artykułu na blog czerpał informacje, a tu macie pewność, że tekst został opracowany przez specjalistę, a przez to jest wiarygodny. Taka mała uwaga, koniecznie zwracajcie uwagę na daty publikacji, gdyż na przykład w kwestiach prawnych czy finansowych bardzo szybko wszystko się zmienia i dane z 2010 roku mogą być już niekatulane. 

Kiedyś miałam problem z wyszukaniem informacji do tekstów o bhp, a konkretniej o certyfikatach OHSAS. Temat był trudny. Docierałam głównie do tekstów na stronach firm udzielających certyfikaty, a to było dla mnie za mało. Pomyślałam sobie, że najrozsądniej będzie, gdy zapytam ekspertów w tej dziedzinie. Udałam się zatem na forum GoldenLine i w dziale „certyfikaty jakości” zapytałam, gdzie mogę szukać potrzebnych mi informacji. Dwóch miłych panów od razu udzieliło mi odpowiedzi. Jeden nawet do mnie zadzwonił i wszystko mi wytłumaczył. 😉 

I mała porada:

Do każdego tekstu dołączajcie spis źródeł, z których korzystaliście. Dzięki temu klienci będą wiedzieli, skąd czerpaliście informacje. Podkreślicie swój profesjonalizm.

A skąd wy czerpiecie informacje do tekstów? Macie jakieś sekretne techniki wyszukiwania źródeł, o których warto napisać? Wpiszcie w komentarzu!  🙂

To pisałam ja 😉

Joanna Szymańska
Joanna Szymańska
Jestem freelancerką, przede wszystkim copywriterką, czyli specjalistką od tekstów sprzedażowych. I właśnie tym się zajmuję na co dzień. Dostarczam treści, dzięki którym marki, witryny, produkty stają się atrakcyjniejsze i bliższe człowiekowi. Na blogu zdradzam kulisy mojej pracy, czyli po kolei wymieniam + 100 różnych błędów i porażek, które popełniłam w ciągu 6 lat bycia freelancerką. Chcesz, żebym coś dla ciebie napisała? To kliknij w zakładkę "kontakt". Przekonasz się, jak fajnie się ze mną współpracuje. 🙂
A wiesz, kiedy Cię będę naprawdę lubiła? Gdy napiszesz mi w komentarzu, co myślisz o moim artykule. Zatem - nie krępuj się!

Back to top