copywriter cennik

Ile kosztuje napisanie tekstu na stronę internetową?

Jest to chyba jedno z najczęstszych pytań zadawanych copywriterowi. Ile kosztuje napisanie tekstu na stronę internetową? Oto jest pytanie! Będę szczera. Przez kilka lat zastanawiałam się, czy publikować cennik copywriter na swojej stronie, czy nie publikować. Na większości stron copywriterów widnieją zapiski w stylu „cena do uzgodnienia”, „nie podaję cen, gdyż zależą one od wielu czynników”.

No właśnie, od jakich czynników? Tak naprawdę większość copywriterów obawia się podawania cen za usługi z różnych powodów. A to wyśmieją cię, że cenisz się tak nisko. A to powiedzą, że jesteś za drogi i możesz sobie pomarzyć, że ktoś ci tyle zapłaci. Również stałam przed takim dylematem. Wiadomo, że fucha pt. copywriter freelancer to ciężki kawałek chleba. Dlatego częściej to zleceniodawcy dyktują warunki. Wykorzystując hiperkonkurencję w tej branży, zaniżają stawki do minimum. 

Pod koniec 2015 roku zmieniłam zdanie. Opublikowałam swój własny cennik copywritera. 

Stwierdziłam, że po pierwsze, mnie w sklepie nikt nie pyta, ile chcę zapłacić za kawę czy proszek do prania. A szkoda. Płacę tyle, ile chce sprzedawca. Płacę tyle, ile każdy klient. Po drugie, każdy kto kupuje jakiś produkt, po prostu chce wiedzieć, ile on kosztuje. Chcę wiedzieć, ile mam zapłacić za nową bluzkę, jeszcze zanim ją kupię.

Nie chce mi się czekać, aż sprzedawca ją wyceni, podliczy koszty uszycia, materiału, doliczy transport i podatek. Powinien zrobić to wcześniej, następnie ustalić, ile chce zarobić i określić ostateczną cenę towaru. Myślę, że mój klient także tego chce. Zatem obliczyłam wszystko co się dało i ustaliłam stałe ceny za teksty na strony internetowe.

Może dla jednego będą one śmiesznie niskie, a dla innego zdecydowanie za wysokie. Ale są, jakie są. 🙂 Nie zmienia to faktu, że ceny czasem mogą ulec zmianie – zawsze w górę, nigdy w dół.  Zdarza się, że trzeba wykonać indywidualną wycenę. 

Czego nie brałam pod uwagę ustalając cennik copywritera?  Zaraz wam wyjaśnię

 

Z pewnością nie brałam pod uwagę stawek rynkowych

 

Gdyż takie nie istnieją. Za „taki sam” tekst możesz zapłacić 5, 15, 100, 1000zł. Z jakością tanich i drogich tekstów jest różnie. Ostatnio przeglądałam ofertę „z pozycji klienta” jednej z większych platform oferujących rożnego rodzaju teksty. Okazało się, że owa platforma, na której też byłam zarejestrowana jako copywriter, oferuje dosyć wysokie ceny tekstów. Copywriter dostaje może połowę z tego, resztę przejmuje pośrednik. A trzeba wiedzieć, że osoba zdobywająca zlecenia z pomocą takich pośredników nie nawiązuje bezpośredniego kontaktu z klientem. Często skutkuje to tym, że wcale nie przykłada się do pracy, bowiem nie pracuje pod własnym nazwiskiem, nie pracuje na własną renomę. Wniosek z tego taki: zawsze zlecaj pisanie tekstu wykonawcom, nie pośrednikom. Będzie taniej i lepiej. 

 

Nie brałam też pod uwagę kosztów prowadzenia działalności gospodarczej

 

Nie prowadzę działalności gospodarczej, gdyż na dzień dzisiejszy nie mam takiej potrzeby. Prowadząc firmę musiałabym narzucać wyższe ceny, a korzyści nie byłoby wcale tak dużo. Jednak uczciwe rozliczam się z klientami i państwem. Podpisuję umowy o dzieło lub wystawiam faktury za pośrednictwem useme.ue. Choć nie wykluczam, że w przyszłości nie założę firmy ;). Z jednej strony miałabym więcej obowiązków, z drugiej mogłabym rozwijać działalność i na przykład szukać współpracowników. Których coraz częściej potrzebuję. 

 

Kosztów utrzymania lokalu też nie brałam pod uwagę

 

Moim biurem jest moja jadalnia. Kiedyś wam ją pokażę. 🙂 Mój mąż płaci za czynsz i internet. Także mogę przyjąć, że mam zerowe koszty utrzymania lokalu. Nigdy nie umawiam się z klientami na indywidualne rozmowy, gdyż większość moich z nich mieszka albo w Warszawie, albo w Krakowie, albo jeszcze gdzieś indziej. Ja jestem ze Szczecina. 🙂 Choć oczywiście ponoszę różne inne koszty, typu: abonament za telefon, reklamy, domena i hosting. 

Zatem, co brałam pod uwagę, ustalając ceny za teksty na strony internetowe?

 

Rodzaj tekstu

 

 Inaczej wyceniam opisy produktów, inaczej teksty ofert handlowych, a jeszcze inaczej wpisy na blogi. W przypadku nazwy dla firmy nie mogę rozliczać się na podstawie ilości znaków, bo wtedy… wiadomo. 🙂

 

Pracochłonność

 

Doskonale wiem, ile mniej więcej czasu zajmuje opracowanie danego tekstu. Dosyć dobrze poznałam argumenty osób, dla których każdy tekst #PiszeSięW10Minut, a #PisanieNaKlawiaturzeToPrzeciętnieTrudneZajęcie. Niektóre osoby pofatygowały się nawet, by przesłać mi skrupulatne wyliczenia uwzględniające moje stawki, ilości napisanych tekstów i moje rzekomo „niebotyczne” zarobki. Dzięki wielkie moi anonimowi księgowi! To tylko świadczy o tym, że te osoby nie mają pojęcia, jak wygląda praca copywritera, i to w dodatku freelancera.

Wiem też, ile mniej więcej chcę i powinnam zarabiać. Wiedząc, to co wiem, cena za tekst ustala się poniekąd sama. Ponadto jest jeszcze coś, co rzadko wlicza się do ceny napisania tekstu. Mianowicie czas poświęcony na wyszukiwanie zleceń, ogłaszanie się, administrowanie strony, rozmowy z klientami. To wszystko jest związane z moją pracą.

A jednak mogę poświęcić nawet x godzin na odpisywanie na maile do potencjalnych klientów i nie zarobić ani grosza. Pracując w oparciu o umowę o pracę, kwestie finansowe wyglądają inaczej. Bez względu na to, czy pracujesz efektywnie, czy tylko negocjujesz z klientem i zachęcasz go do podpisania umowy – co miesiąc dostajesz wynagrodzenie. Oczywiście, jeżeli nic nie sprzedajesz, to pewnie z czasem cię zwolnią. Ale wypłatę i tak dostaniesz. 

Zgodzę się, rzeczywiście mogę napisać jakiś tekst w 30 minut. Tylko że przygotowanie się do napisania owych „1000 znaków ze spacją” mogło mi zająć nawet kilka godzin. Klient dostaje 1000 zzs „prostego” tekstu i uważa, że nie jest wart więcej niż 15zł. Trochę to smutne, przyznajcie sami. 

 

Wiedza i doświadczenie

 

Nie tylko opracowałam tysiące różnych tekstów, ale także wciąż poszerzam swoją wiedzę w zakresie marketingu, reklamy i copywritingu.  Inaczej wygląda kwestia pisania od czasu do czasu, dla przyjemności, a inaczej, gdy zajmujesz się tym zawodowo. Doświadczenie nie przychodzi „ot, tak”, ale pracuje się na nie latami. Przecież to co oferuję klientom, to nie tylko „lekkie pióro”, ale także moja wiedza i umiejętność pisania ciekawych, merytorycznych tekstów. 

Przekonanie, że robię to dobrze

 

Dlaczego miałabym nie napisać, że uważam, że dobrze wykonuję swoją pracę? Do wszystkich zadań pochodzę profesjonalnie, a moi klienci są zadowoleni. Pisząc teksty na zlecenie, nie można nikogo oszukać. Dostarczasz tekst i czarno na białym widać, co on sobą reprezentuje. Jest dobry albo nie. Z reguły dostaję bardzo pozytywne odpowiedzi – moje teksty cieszą się uznaniem, są dobrze, a nawet bardzo ocenianie. Jeżeli uważam, że robię coś dobrze, to chcę także, by ktoś mnie za to odpowiednio wynagrodził. Taka moja filozofia. 🙂

 

Lubię to: